PISA – JAK KRZYWA JEST WIEŻA

Pisa przywitała lekkim deszczem. Mimo aury, mnie to miasto bardzo się spodobało. Bardzo nam się podobały urocze uliczki. Przeszliśmy kawał drogi na nogach i to sprawiło, że Pisa zdobyła nasze serducha. Wrócimy tam lecąc do Sieny! I tak jak obiecaliśmy tak zrobiliśmy.

Czytaj



RPA – JOHANNESBURG, PARKI I ZWIERZAKI

Na wspomnienie RPA kręci mi się łza w oku, a nawet w obu. Przestrzegana i uczulana na ewentualne zagrożenia wielokrotnie odkładałam decyzję o wyjeździe do tego kraju. Ileż ja czasu straciłam…Bo ten kraj, to miejsce na świecie jest MOJE. Nie ważne jak długo i jak często człowiek podróżuje…Każdy ma swoje miejsce, które go wzywa. Moim jest właśnie Afryka Południowa.

Czytaj



BOLONIA – ARKADIA I ARKADY

Plan był, a właściwie nie było ani planu, ani kasy. I tak się zaczynają nasze wyjazdy. Ale skoro jest fajna cena lotu to i pomysł się znajdzie, a kasa tym bardziej. Jak zawsze uznajemy, że jakoś to będzie. I jakoś to jest. Tylko to wcale nie oznacza, że byle jak.

Pierwszy z trzech celów to Bolonia – stolica regionu Emilia-Romania, położona u podnóży Apeninów.

Czytaj



PUERTO PRINCESA – PORTOWA KSIĘŻNICZKA

Puerto Princessa – to miejsce, które pierwotnie traktowaliśmy jako przelotowe. Coś po drodze. Bez emocji. A okazało się zupełnie inaczej. Nie tylko pozostaliśmy tutaj dłużej, ale tak nam się Puerto Princessa spodobało, że dzisiaj wspominając Filipiny właśnie o nim myślę. Piękne plaże i urokliwe wysepki. Dużo różnych emocji. Tęsknota za dziećmi, łzy i radość przeplatały się w tym miejscu. I chyba nigdy tego nie zapomnę. To chwile, kiedy uświadamiamy sobie, co jest ważne. A priorytety każdy ma inne. Czas spędzony tutaj był chwilą refleksji. To był piękny czas, ponieważ wiemy, że potrafimy być ze sobą, ale już wiemy, że na tak długo nie wylecimy już nigdy. Podróże dookoła świata na dłużej niż 3 tygodnie – to nie dla nas. Co innego jest ważne. Ale wroćmy do PP…

Czytaj



CEBU – MACTAN – TAKI TROCHĘ INNY WPIS

Cebu – to co powinnam napisać uczciwie o tym mieście sprawiłoby, że nikt nie czytałby dalej. Bo po co ? Skoro to najbrzydsze miasto jakie widziałam na świecie? Na ogół na wstępie każdy zachęca, by zagłębić innych  w lekturę.  Nie będę koloryzowała. Jeszcze w takim ohydnym miejscu nigdy się nie znaleźliśmy. Więc dlaczego wspominam je dobrze? Przecież nawet po raz pierwszy pogoda zawiodła…Cóż są inne powody, dla których czas tam spędzony był wyjątkowy…inny niż wszystkie. Poczytajcie co mnie zakręciło.

Czytaj



OSLOB – MIŁE ZASKOCZENIE

Oslob – mekka dla nurków, dla pasjonatów fauny i flory. Oslob miał być dla nas tylko punktem spotkania z rekinami wielorybimi. Punktem przelotowym, po którym nie spodziewaliśmy się niczego więcej. Tym większe było nasze zaskoczenie i zachwyt. A co nas zaskoczyło? Czy tylko rekiny?

Czytaj



BOHOL – ZWIERZAKI I CUDAKI

Bohol. Czy warto tam lecieć? Oczywiście, że tak. Już z lotu ptaka wyspa jawi się inaczej…niczym dżungla – gęstwina zieloności, poprzecinana rzekami. Wypatrujemy sławnych „cycków” i wydaje nam się, że w tych gęstych lasach widzimy je wszędzie. To bardzo przyjemne miejsce. Pełne zieleni i urokliwych miejsc

Czytaj



TOSKAŃSKIE WINNICE

Pamiętacie film: „Jedz, módl się i kochaj” – to powinien być tytuł filmu o Toskanii. W tym jednym regionie jest wszystko to czego bohaterka filmu szuka w innych zakątkach świata.

Czytaj



TOSKANIA UWODZI – SAN GIMIGNANO – PERŁA REGIONU

Z okien pociągu podziwiam w milczeniu toskańskie pocztówki – pagórki usłane winoroślami, strzeliste cyprysy i domki na wzniesieniach. We Włoszech ogarnia mnie zawsze nieopisany spokój, Carpe Diem uruchamia nam się z automatu. Ten stan umysłu sprawia, że czuję się szczęśliwa, wyciszona, otwarta na to co wokół mnie. Nie gnamy, nie pędzimy. Sama droga, nawet w pociągach jest celem samym w sobie, a nie środkiem do jego osiągnięcia. To jest właśnie kwintesencja podróży.

Czytaj