Europa,  Grecja,  Kreta

WIELKA 5 – CHANIA I OKOLICZNE PEREŁKI-ELAFONISI, FALASARNA, KOURNA, SEITAN LIMANIA

Perły w okolicach Chanii – jest ich wiele. Coś mi się wydaje, że wpisy na temat Krety zachodniej będą perłowe. Mając auto na cały pobyt jesteśmy wolni i swobodnie dysponujemy czasem nie omijając najpiękniejszych miejsc. Elafonisi, Falasandra, jezioro Kourna i najpiękniejsza hardcorowa Seitan Limania – to właśnie te perełki będą bohaterkami tego wpisu. I oczywiście królowa czyli Chania.

 

Najpierw pojechaliśmy na sławną wyspę  – Elafonisi, znajdującej się przy południowo-zachodnim brzegu Krety. Wyspa jest otoczona płytką laguną, która łączy ją z lądem. Plaża Elafonisi jest znana również jako „różowa plaża na Krecie” ze względu na różowy piasek, który zawdzięcza  koralowcom występującym w tym obszarze.

Z różowym kolorem piasku na wyspie wiąże się legenda, według której w Wielką Sobotę 24 kwietnia 1824 roku oddziały tureckie pod wodzą Ibrahima brutalnie wymordowały szukających tu schronienia 600 kobiet i dzieci – plaża spłynęła krwią i od tego czasu niegdyś zwykły piasek ma kolor różowy.

Trochę trzeba się tego różu naszukać, więc nie przesadzajmy, ale faktycznie laguna jest piękna. Gdy byliśmy na Krecie po raz pierwszy wylądowaliśmy w Hersonissos – nie było szans by z małymi dziećmi dotrzeć na południowy zachód. Właśnie wtedy obiecaliśmy sobie, że wracamy by zobaczyć to magiczne miejsce.

Czy magiczne? Ja zawsze piszę otwarcie i wprost. Ze wszystkich miejsc, które widzieliśmy podczas tego pobytu to było najsłabsze. Tłum ludzi…leżak przy leżaku… Czy jest tak uroczo jak myślałam? Nie. Zdecydowanie nie. Ale no cóż warto jechać i ocenić samemu. Znam osoby, które się zachwycają.

 

Ale to co najfajniejsze spotkało nas w drodze powrotnej. Umierałam z głodu i gdy tylko ujrzeliśmy knajpkę zatrzymywaliśmy się.  Padło na tę. Wojtek wysiada…ja mam żołądek pod gardłem…głód…serpentyny…okropność i nagle mnie mój woła. No ok jakoś wychodzę mając nadzieję że coś zjem a tu impreza. Wino leje się, Grecy i Ukraińcy piją i nas wołają. No jak nie lubić tych ludzi?

Jedziemy dalej…coraz głodniejsi i nagle oto ona – niepozorna knajpa przy drodze jakich wiele. Parkujemy i zasiadamy, ale właścicielka nas woła do środka – pokazuje co ma świeżego. No cóż wszystko pod Wojtka – jagnięcina z dzisiejszego uboju, zerwane pomidory i  zrobione dla mnie suvlaki. Do tego wino osobiście robione przez właściciela. Kupiliśmy litr za 5 E. Uczta była wyjątkowo smaczna a na koniec jak zawsze owoce i rakija.

Widok po prawej był przepiękny. Uwielbiam takie klimaty. Widać było jak z każdego gościa cieszyli się właściciele.

Falasarna – szeroka…nawet bardo szeroka plaża otoczona pięknymi skałami.  Jak to z szerokimi plażami bywa – nie jest bardzo fotogeniczna ale bardzo podobały nam się fale, możliwość skakania w nich i pływania na nich. Ogólnie uważam, że warto tutaj podskoczyć by nacieszyć się cudnym morzem.

Wokół Chanii jest wiele ciekawych miejsc .  jednym z nich jest jezioro Kourna. Hmm nie sądziłam, że będę jeździła nad jeziora skoro tyle pięknych plaż. Okazało się, że jest przepiękne. Zaczęliśmy od widoków z pięknie usytuowanej knajpy.

Potem po zjechaniu w dół, na plażę wynajęliśmy rower wodny i mieliśmy totalny odjazd. Cisza. Spokój. Woda. Kaczki. Kaczki…niczym w filmie Rejs. Jezioro Kournas położone jest w północnej części Krety, ok. 30 min jazdy samochodem z Rethymnonu i ok. 45 min drogi autem z Chanii. Jadąc drogą E75 nie powinniście mieć żadnych problemów z odnalezieniem zjazdu w kierunku jeziora. Znajduje się ono przy małej miejscowości Kavallos. Jest tu duży bezpłatny parking, a przy zejściu do jeziora znajdują się małe sklepiki z kreteńską ceramiką. Różne odcienie niebieskiego i szmaragdowego koloru wody bardzo ładnie komponują się z porośniętymi zielonymi krzewami dość wysokimi górami. Jest to jedno z bardziej nietypowych miejsc na wyspie.

 

To nie koniec perełek wokół Chanii. To co nas absolutnie zachwyciło to Seitan Limania. Najpierw poddaliśmy się akcji foto…a w tym czasie przysłuchiwałam się rozmowie naszych rodaków

– a  w życiu tędy nie zejdę

– no weź stary tamta droga jest dłuższa

– ale ja chcę żyć, porąbało cię? Nie idę

O czym mówili? O dwóch opcjach zejścia na plażę. W końcu poszli tą stromą drogą , którą i my wybraliśmy. Niestety. Kilka razy miałam w oczach zagładę…już widziałam jak spadam…Okropna trasa.

Dziś bym zeszła bez obaw. Zresztą- wracaliśmy nią- i muszę przyznać, że lepiej wchodzić.

Miejsce bajka. Ja nawet nie wiem czy jest sens używać słów by je opisać. Chyba nie. Po co? Dam tylko kilka wskazówek : Zatoka Seitan Limania  znajduje się na półwyspie Akrotiri – skalistym przylądku sięgającym wschodnich przedmieść Chanii. Sam półwysep charakteryzuje się skalistym, księżycowym krajobrazem, pełnym tajemniczych, wrzynających się w skalisty ląd zatok. Najlepiej dotrzeć tu samochodem, ale docierają też autobusy z Chanii. Zatoka Seitan Limania jest rzeczywiście niezwykła, zygzak wcinający się w wysokie skały i woda o nietypowym błękitnym kolorze robi ogromne wrażenie! Jeśli zaplanujecie tu cały dzień, to spakujcie prowiant i wodę, bo oczywiście nie ma tu ża. dnych barów ani sklepów. I uważajcie, bo jeśli zostawicie swoje zapasy na wierzchu, to na pewno zostaną skradzione przez…kozy, które swobodnie chodzą po plaży i bezceremonialnie zaglądają do toreb plażowiczów, w poszukiwaniu przekąski, którą może być w zasadzie wszystko. Widzieliśmy jak bez pardonu załatwiają swoje potrzeby na ręcznikach kapiących się ludzi. Kózki są urocze, ale warto mieć na nie oko.

 

 

Koniecznie trzeba wspomnieć o królowej regionu. Chania.

Chania to jedna z najbardziej urokliwych miejscowości na Krecie. Miasto położone na północnym-zachodzie Krety pociąga zarówno swoim klimatem jak i niezwykłą historią.

Chania należała do Genueńczyków, Wenecjan, Turków, była stolicą państwa kreteńskiego, a dziś jest jednym z najciekawszych miast greckich. Ale jej historia zaczęła się dużo, dużo wcześniej. W czasach starożytnych na miejscu Chanii powstała minojska osada Kydonia. Historyczne źródła podają jako datę powstania miasta, leżącego na niewielkim wzgórzu Kasteli w centrum dzisiejszej Chanii, trzecie-czwarte tysiąclecie p.n.e. W późniejszych latach miasto znajdowało się w różnych rękach, władali nim mieszkańcy wyspy Samos –  Samijczycy, Egipcjanie, a tuż przed początkiem naszej ery, w 69 r p.n.e. miasto, jak i całą Kretę zdobyli Rzymianie. Następnie przez kilkaset lat Kydonia należała do Cesarstwa Bizantyjskiego.

 

Dzisiaj mówimy, że Chania jest kreteńską Wenecją. Ale czy rzeczywiście tak jest? Wenecja jest jedna i jedyna w swoim rodzaju i Chania niech też taka pozostanie.

Najbardziej rozpoznawalnymi punktami miasta są z pewnością port wenecki i promenada wzdłuż której znajdują się liczne bary, restauracje, lodziarnie czy kafejki. Kiedy będziecie przy porcie zwróćcie uwagę na arsenały – dziewięć charakterystycznych budynków (kiedyś było ich 23) oraz meczet Janczarów, który jest jednym z najbardziej charakterystycznych budynków Chanii.

 

 

Jak zapamiętam Chanię? Miasto z duszą, pysznymi ślimakami i przepiękną promenadą. Grecja nas rozpieszcza podczas tego pobytu.

 

komentarzy 18

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.