Europa,  Grecja,  Korfu,  Podróże

PORTO TIMONI CZYLI JAK NIE MÓC ODERWAĆ OCZU

Na Korfu jest kilka obrazków, które z powodzeniem mogłyby rywalizować ze sobą w konkursie na nr 1 na wyspie. Mówi się, że taką  pocztówką jest Kanał Miłości, inną – Cape Dartis, a kolejną Porto Timonii i od tego miejsca zaczynamy, bo tam właśnie mieszkamy.

Droga na szczyt

Plaża Porto Timoni położona jest u podnóża miejscowości Afionas. Na końcu miejscowości znajduje się parking, na którym można zaparkować auto. Warto jechać jak najbliżej szlaku, bo do przebycia jest spory kawałek drogi.

Można powiedzieć, że my zrobiliśmy Porto Timoni na trzy sposoby. Gdy w ostatniej przydrożnej budce kupowałam napoje, właścicielka zdradziła mi, byśmy nie szli od razu do Porto Timonii Beach, tylko by na rozwidleniu szlaku skręcić w prawo. No cóż, skoro miejscowa tak mówi to postanowiliśmy to sprawdzić. Rzeczywiście zamiast w lewo za strzałką będącą kierunkowskazem  na plażę, poszliśmy pod górkę w drugą stronę. Na nagrodę nie czekaliśmy długo – ścieżka kończyła się u stóp niewielkiej skałki porośniętej trawą, wspięliśmy się na nią i naszym oczom ukazał się idealny widok. Porto Timonii nieco z innej perspektywy niż ta do której jesteśmy przyzwyczajeni dzięki zdjęciom większości zwiedzających. Jeśli ktoś chce zboczyć z utartego szlaku, nieco nadrabiając drogi to serdecznie polecam tę opcję. Jest zacnie – jak to mówi nasz współtowarzysz. Wracamy jednak na tzw utarty szlak i idziemy w kierunku plaży, by dotrzeć do znanego większości punktu widokowego. Po drodze widoki sprawiają, że co chwilę przystajemy. I naprawdę nie z powodu zmęczenia. Jeszcze nie.

Droga wcale nie jest taka straszna jak o niej mówią. Pokonaliśmy ją w klapkach i sandałach.

Punkt widokowy znajduje się mniej więcej w połowie trasy do plaży.

Droga morska

Do plaży jednak nie decydujemy się zejść. Zawracamy. Mogłoby się wydawać, że to dziwna decyzja, ale my mamy inny plan. Oczywiście, że plażowania w tym miejscu sobie nie odmówimy. I to jeszcze tego samego dnia, ale chcemy to zrobić inaczej – drogą morską. Dlatego też wracamy do auta i jedziemy do naszego Agios Georgios. Za 10 e wynajmujemy łajbę i podziwiając widoki od strony morza docieramy błyskawicznie na plażę.

Plaże są dwie. Pierwsza z widokiem na Agios Georgios, a druga z widokiem na otwarte morze. Zdecydowanie wybieramy tę drugą. Woda jest krystaliczna. Otaczające klify skalne dodają uroku. Po tej stronie jest spokojniej, nie ma motorówek, można swobodnie i bezpiecznie popływać. Są osoby mające płetwy, maski, ale prawdę mówiąc w wodach otaczających Korfu naprawdę niewiele jest ciekawego.

Dlaczego uważam, że to był świetny pomysł? Bo nie ma dla nas nic gorszego niż wspinaczka po błogim lenistwie i pływaniu. Chcemy ten wypad skończyć wygodnie i z cudownymi wrażeniami, no i wreszcie mamy trzecią odsłonę Porto Timonii – jednego z najpiękniejszych miejsc na wyspie. Odsłonę od strony morza.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *