JORDANIA – CUDNIE I PASKUDNIE

Dawno, dawno temu…w 2009 roku miałam sen…Śniła mi się czerwona pustynia i ostańce o przedziwnych kształtach. To był impuls do kolejnej podróży. Gdzie najbliżej i w przystępnej cenie, i atrakcyjnym miejscu mogę nacieszyć oczy takimi widokami? Jordania ! Brzmi dobrze. Wygląda jeszcze lepiej.

Startujemy z Synaju i kierujemy się do portu w Nweibah by zaokrętować się na statek i odbyć rejs jachtem motorowym do Akby. Rejs był bardzo przyjemny – po raz pierwszy podziwiałam wybrzeże Arabii Saudyjskiej. Gdy dotarliśmy do brzegu i załatwiliśmy formalności wizowe przesiedliśmy się do Jeepów by w drodze do Ammanu odbyć wycieczkę z moich snów. Jeepy były wyjątkowe – staruszki odpalane po którymś razie na drucik, silnik rzężący, że aż strach. Ale gdy już odpalił to pokazał wnętrze. Kierowcy chyba po raz pierwszy za kierownicą -pędzili bardzo i dość niepewnie, ale widoki pochłaniały nas bardziej niż ich umiejętności. Wiatr we włosach. Przed nami czerwone piachy pustyni Wadi Rum. Wadi Rum to dolina leżąca wśród granitowych i zbudowanych z piaskowca skał. To największe wadi w Jordanii. Wadi Rum, zwana również Doliną Księżycową, to pustynia leżąca w południowej Jordanii. Obszar niewielki – zaledwie 720 km kwadratowych. Jest wpisana na listę UNESCO. Wadi Rum była zamieszkiwana w okresie prehistorycznym przez wiele różnych kultur, w tym Nabatejską. Pozostawiały one po sobie ślady w postaci malunków naskalnych, petroglifów i świątyń. Obecnie na terenie pustyni mogą zamieszkiwać wyłącznie Beduini. Wadi Rum rozsławił na świecie brytyjski oficer Thomas Edward Lawrence, który dział na tym terenie w okresie antytureckiego powstania arabskiego w latach 1917-1918.

Pustynia przepiękna. Każdy widok zapierał dech w piersiach. Wspinaliśmy się po górach piachu, tracą oddech w trakcie wspinaczki, a na szczycie – z zachwytu. Gdy stałam na górze i patrzyłam na bezkres urozmaicany pięknymi ostańcami – czułam szczęście, wolność i spokój. Mogłabym tak stać tam i stać… To było piękne. Są w mojej pamięci różne obrazki z podróży…z różnych fantastycznych miejsc na świecie. Wadi Rum jest wśród nich.




Jerash – najlepiej zachowane starożytne rzymskie miasto w Jordanii. Podziwiamy tam łuk triumfalny, owalne forum, świątynię Zeusa i Artemidy. Znajdujemy tam monumentalne schody, propyleje, łaźnie oraz wczesnochrześcijańskie kościoły z dobrze zachowanymi mozaikami.

Świątynia Artemidy, patronki miasta – zbudowana w latach 150-170, położona przy głównej ulicy (cardo maximus), od której prowadziły do niej monumentalne schody zaczynające się bramą. Główną część świątyni stanowiło pomieszczenie o wymiarach 160×120 metrów z ołtarzem ofiarnym pośrodku, otoczone kolumnadą (zachowanych 11 z 12 kolumn)); całość niegdyś przykryta drewnianym stropem;

Świątynia Zeusa (162 r.), z której zachowało się kilka potężnych 15-metrowych kolumn. Przed nią znajduje się taras, z którego pozostałości monumentalnych schodów prowadziły na Forum owalne;

Teatr rzymski (północny) i teatr rzymski (południowy) na 5 000 miejsc siedzących, zbudowany w latach 81-96 i zachowany w lepszym stanie niż teatr północny;

Hipodrom pochodzący z I-III w., o wymiarach 244×50 metrów, którego widownia mogła pomieścić 15 000 osób. Po zajęciu miasta przez Sasanidów wykorzystywany jako arena do gry w polo;

Brama Południowa zbudowana w formie trójprzelotowego łuku triumfalnego, stanowi aktualnie wejście dla turystów (obok znajdują się kasy biletowe)

Owalne forum położone za Bramą południową.

To starożytne miasto to naprawdę bardzo dobrze zachowany kompleks budowli. Spacer bardzo nam się podobał.


AMMAN

Zwiedzanie stolicy Jordanii zaczęliśmy od okazałego amfiteatru rzymskiego, od Cytadeli i Odeonu czyli starożytnej filharmonii. No trzeba przyznać, że podczas tej wycieczki ilość starożytnych ruin była tak duża, że wyczerpała moje zapotrzebowanie na długi czas.

Amman jest takim tyglem, mieszaniną bezładnych budynków, kramów, pełną ludzi, zgiełku i hałasu. Nie zachwyca mnie. Jest część willowa, prominencka – a reszta taka typowa arabska. No właśnie czemu paskudnie? Właśnie z powodu stolicy.


MADABA

Pojechaliśmy do Madaby – miasta w północno-zachodniej Jordanii, w oazie, na płaskowyżu, na południowy zachód od Ammanu. Jedzie . się tam właściwie po jedną najważniejszą rzecz – Ujrzeć Mapę Mozaikową. Mozaikowa mapa Palestyny i Dolnego Egiptu pochodząca z VI wieku na posadzce prawosławnej bazyliki św. Jerzego. Pierwotny rozmiar mapy jest szacowany na 6 metrów szerokości i 15 metrów długości. Zachowany fragment mapy obejmuje obszar od Libanu na północy do delty Nilu na południu. Wewnątrz kościoła znajdują się również ikony przedstawiające m.in. św. Jerzego zabijającego smoka. W mieście na każdym kroku znajduje się sklepy i sklepiki z mozaikami. Miasto z nich słynie. Oczywiście choć mozaiki dominują to w mieście jest kilka innych ciekawych rzeczy, które warto zobaczyć: kościół św. Apostołów, w którym w 1902 roku również odkryto wiele mozaik, eksponowanych w specjalnie wybudowanej hali przy kościele; pozostałości grobowców z I w. p.n.e. czy ruiny budowli rzymskich oraz bizantyjskich. Ja tych ostatnich miałam już trochę dość.

Przed nami jeszcze kilka ciekawych przystanków. Będziemy sobie dozować przyjemności by finiszować w Petrze. Najpierw GÓRA NEBO. Wspiąć się na szczyt by trafić na mgłę niczym mleko – to trzeba mieć pecha!. Kto jak nie my…😉 I pomyśleć, że przy dobrej pogodzie można Jerozolimę zobaczyć. Bo właśnie Góra Nebo ma doskonałe położenie. Wznosi się na wysokości około 800 metrów w pobliżu ujścia rzeki Jordan do Morza Martwego . Do Jerycha jest stąd ledwie 27 kilometrów, do Jerozolimy 46, a do Betlejem 50. Widać kierunki na zdjęciu…szkoda, że tylko na zdjęciu.

Sławę Górze Nebo przyniosły wydarzenia opisane w Starym Testamencie. W pobliżu ukryta miała zostać Arka Przymierza. Jest to miejsce związane z Balaamem, ale co najistotniejsze, to tu zmarł i został pochowany Mojżesz. Góra Nebo jest ważnym punktem na mapie Ziemi Świętej. Już w czwartym stuleciu po Chrystusie stała się miejscem pielgrzymek chrześcijan. Wznoszono tu kościoły i klasztory, których dobrze zachowane, starożytne pozostałości, możemy dziś oglądać. Na fundamentach antycznej budowli wzniesiono nową świątynię; wielką atrakcję stanowią oryginalne posadzki w formie mozaik.

Czas na RZEKĘ JORDAN. Zgodnie z wierzeniami powinno się w niej zamoczyć by spełniły się życzenia. W końcu to Święta Rzeka – uznawana przez Chrześcijan jako miejsce chrztu Jezusa. Zamoczyłam…palec. Gdy widziałam ludzi kapiących się w niej, byłam pełna podziwu.

Na górze było wiele pieknych miejsc…Spotkaliśmy Polaków, którzy wjechali na rowerach i w taki sposób podróżowali po Jordani. Kurcze…zawsze takich podziwiałam, ale chyba wole moją opcję;)

Jedźmy dalej..kierunek Morze Martwe!

Zawsze marzyłam o czytaniu gazety podczas kąpieli w morzu. Haha…zasolenie MORZA MARTWEGO umożliwia taka kąpiel. Zatrzymujemy się w resorcie, w którym możemy wykapać się w słodkich basenach, a po kąpieli w słonym morzu wziąć prysznic i zjeść pyszności w restauracji. Pierwszy raz jadłam kiszone pomidory i marchewkę oraz kalafior. Stałam się fanką kiszonek! Czas wskoczyć do wody, a potem do najtańszego SPA za 5$.

Woda jest tak słona, że mój odruchowy styl pływania tzw. Żabką okazał się niemożliwy. Nogi zakładały się pod wpływem wyporu, na głowę. Fajna zabawa. Byle tylko woda nie dostała się do oczu – strasznie szczypie.

W drodze powrotnej, zatrzymaliśmy się jeszcze raz przy brzegu morza – formacje solne są piękne.


PETRA

To ruiny miasta Nabatejczyków, którego rozkwit miał miejsce w czasach antycznych, III w. p.n.e. do I w. n.e. Petra była wtedy stolicą królestwa Nabatejczyków. Znajduje się w południowo-zachodniej Jordanii. Położona jest w skalnej dolinie, do której prowadzi jedna wąska droga wśród skał – wąwóz As-Sik. Petra słynie z licznych budowli wykutych w skałach.

Idziemy sobie wąwozem, podziwiamy formy skalne, zachwycamy się różnorodnością barw, i nagle z zaskoczenia, choć spodziewaliśmy się tego w końcu – pojawia się TO!!! Al-Chazna!

zwana przez Beduinów „Skarbcem Faraona” (Chaznat al-Firaun) – wykuta w skale piętrowa budowla powstała ok. I-II w. n.e. W pewnym sensie jest to sztandarowy i najsłynniejszy zabytek Petry. Nie jest jasne przeznaczenie budowli, chociaż ostatnio przeważa pogląd, że był to grobowiec (a nie świątynia) któregoś z władców Petry – być może Aretasa IV i jego żony;

Coś pięknego. Biegamy z aparatem by nie pominąć żadnej strony ukazującej piękno tej budowli, która jest przecież symbolem Petry, chodź nie jest najważniejszą z budowli.

Inne bardziej znane budowle to:

Ad-Dajr, czyli „Klasztor” – nazwa pochodzi z okresu bizantyjskiego, kiedy to w budowli tej rzeczywiście znajdował się klasztor chrześcijański. Jest to budowla na pierwszy rzut oka podobna do Al-Chazna, jednakże jest od tamtej znacznie większa i okazała i prezentuje się bardziej majestatycznie; powstała ona najprawdopodobniej w okresie panowania ostatniego króla nabatejskiego – Rabela II (70-106 n.e.);

Kasr al-Bint, czyli tzw. Pałac Córki Faraona, lub też świątynia Duszary (lokalnego bóstwa Nabatejczyków). Jest to świątynią wzniesioną z piaskowca w drugiej poł. I w. p.n.e. (za panowania Obodasa III 30-8 p.n.e.), albo w pierwszej poł. I w. n.e., czyli już za panowania Aretasa IV;

Wielki zespół Grobowców Królewskich na tzw. Ścianie Królewskiej, na który składają się „Grób Urny”, „Grób Jedwabny”, „Grób Koryncki” i monumentalny „Grób Pałacowy”; nie znaleziono w nich jednakże żadnych szczątków;

Sami Nabatejczycy, będąc do niedawna ludem koczowniczym, nie mieli tradycji budowniczych, co wymuszało na nich sięgnięcie po wzorce innych kultur. Dlatego charakterystyczną cechą architektury Petry jest skrzyżowanie stylów architektonicznych egipskich, syryjskich, greckich (przede wszystkim hellenistycznych) i rzymskich, a do tego należałoby dodać rozwiązania rodzime, zwłaszcza w zakresie zdobnictwa, co w efekcie doprowadziło do wypracowania przez Nabatejczyków ich własnego, oryginalnego stylu.

Ten wyjazd był obfitujący w różne piękne „perełki” Petra była ukoronowaniem.

Wadi Rum, Jerash, kąpiel w morzu Martwym, Petra…wszystko to niezwykle nam się podobało.


SRI LANKA – RELIGIJNY TYGIEL
Luty 6, 2017

100 z 7000 CZYLI HUNDRED ISLANDS BEZ PLANU
Marzec 19, 2017

Komentarze:

Dodaj komentarz