BORNEO – NIEZWYKŁA FLORA, NIESPOTYKANA FAUNA – KOTA KINABALU

IMG_7192

Lecimy do Kota Kinabalu. Tu czeka na nas hotel na plaży…piękne wyspy stanowiące część Parku Narodowego i oczywiście Kinabalu Mount – czy szczyt usytuowany w kolejnym Parku Narodowym nas zachwyci? Czy obalimy mit brzydkich plaż na Borneo?

Dotarcie do hotelu było niby proste – Wychodzisz z lotniska i stoją taksówki. Podchodzisz i stajesz w kolejce, twoja kolej a gość mówi: kwitek. Jaki kurcze kwitek? No papierowy…Okazało się, że za taxi płaci się w okienku na lotnisku – a płaci się słono, oj słono. Widzimy jednak, że normalne taxi, znane nam czerwone, również podjeżdżają, a nie tylko te lotniskowe. To sobie złapiemy – pomyśleliśmy. Uhm łatwo pomyśleć, łatwo powiedzieć, ale jak zrobić? Dla takich taksówek jest zakaz zabierania podróżnych z lotniska. Monopol jest dla lotniskowych. Jeden nam odmawia, drugi też, trzeci mówi – idźcie dalej podjadę i wezmę was. Ustalamy cenę – 40 zł i jedziemy. Kawał drogi do tego hotelu. Zależało nam na normalnej taxi bo chcieliśmy tak jak w dżungli, zagadać kierowcę by samodzielnie pojechać do parku na całodzienną wycieczkę. I tak też uczyniliśmy. Ustalamy cenę na poziomie 300 zł za nas wszystkich, w tym mamy cały dzień wycieczki – park, gorące źródła, szukanie raflezji i pola herbaciane z fabryką herbaty.

Hotel. Cóż mogę napisać? Przepiękny. Usytułowany nad brzegiem morza, przy szerokiej plaży, w pięknym ogrodzie. Mieliśmy do dyspozycji całą, dwupoziomową willę. Dzieci na dole, my na górze, eleganckie łazienki. Naprawdę wyjątkowe miejsce. Chciałam ochłody – poszłam na basen. Woda była gorąca. Odczuwalna temp 40 stopni. W morzu jeszcze cieplejsza – bo siła fal wytwarzała dodatkową energię. Muszę napisać reklamację – bo woda była za ciepła!!! Czasami ktoś poza nami był na tym basenie, ale bardzo czasami. Czułam się jakbym była w tym hotelu sama, a on tylko mój.IMG_6911

IMG_6909

IMG_7081

IMG_7085

IMG_7260

IMG_7296

plaża była szeroka…a zachody słońca naprawdę piękne.

IMG_7063

IMG_7062

IMG_7064

IMG_7070

IMG_7075

IMG_7111

IMG_7106

IMG_7108


Odpoczynek, relaks, ale ileż można. Postanawiamy obalić mit dotyczący plaż. Nasza hotelowa bardzo nam się podoba, ale wiemy też, że do Parku Narodowego Tunku Abdul Rahman Park należą piękne wysepki. Licząc na wyjątkowe doznania wzrokowe – organizujemy wycieczkę. Oczywiści, jak na „Zosie Samosie” przystało – sami. Wystarczy dostać się do centrum Kota Kinabalu, a konkretnie do Jesselton Point. Jest to port, z którego odpływają łódki, stateczki. Gdybym miała ocenić organizację imprezy – to w skali od 1 do 10, słaba 3. Mało ogarnięci. Najpierw podziwiamy twór ich rąk i umysłów – wioskę na wodzie i szczęśliwe, wesołe dzieciaki.

IMG_6932

IMG_6934

IMG_6937

IMG_6938

Wyspy były faktycznie piękne. Plaże na Borneo są. Lazury są. Nemo jest. Wysepki są bardzo ładne. Malutkie, właściwie nic poza plażą na nich nie ma. Ciepła niebieska woda, biały piesek i rafa koralowa to było coś, po co tam przyjechaliśmy i co tam było.

IMG_6958

IMG_6959

IMG_6967

IMG_6976

IMG_6979

IMG_6988

IMG_7000

IMG_7002

IMG_7011

IMG_7023

Pod wodą też było pięknie

P4260050

P4260033

P4260030

P4260026

P4260028…a na deser doskonale przygotowani do pływania Chińczycy…

IMG_6962


A po wyspach rozczochrani, słońcem zmęczeni, głodni …kierujemy się węchem do raju czyli na targ. Jedzenie jest pycha- wszystko na miejscu robione, świeże i robione tak jak chcesz. Objadamy się nieprzyzwoicie. Targ rybny był napradę świetny. Ogromne tuńczyki filetowane na miejscu, kolorowe ryby, płaszczki, kalmary, muszle … wszystko to można było tam bez problemu kupić. Wieczorem, gdy trafiliśmy na niego, wszystkie te rzeczy były grillowane.

IMG_7041

IMG_7042

A tuż obok znajduje się sławny market filipiński. Filipińczycy sami pozują, śmieją sie i zaczepiają. Podobno nie ma rzeczy, której nie można tu kupić. Ale wygląda to jak chińszczyzna. Przed marketem filipińskim  można było skorzystać z usług krawców, którzy na chodniku mieli wystawione maszyny do szycia i czekali na klientów.

IMG_7056

IMG_7058


Czas na kolejny tour, po odpoczynku basenowym. Umowiony taksówkarz odbiera nas z hotelu. Najpierw zawozi nas do sklepu – takiego normalnego ich supermarketu, w którym kupujemy trochę jedzenia i picia na drogę. Rzuca nam się w oczy ich brandy. Wiele osób twierdziło, ze Malezja to kraj w którym nie uświadczysz alkoholu. Kolejny mit. Nie tylko jest, lecz jest w bardzo przyzwoitych cenach – 0,7 za 34 zł.

Ale wracając do wycieczki…miała ona obejmować:

  1. Park Narodowy Kinabalu
  2. Gorące źrodla
  3. Szukanie raflezji
  4. Pola herbaciane i fabrykę herbaty

Trwała cały dzień. No to w drogę. Zapraszam was na fotorelację z poszczególnych miejsc.

widok na Mount Kinabalu

IMG_7255

IMG_7256

Szczyt robi ogromne wrażenie. Nie jesteśmy zwolennikami trekingów – wolimy oglądać i podziwiać z perspektywy. Podziwiam też tych, którzy się na niego wspinali. Wygląda imponujaco.

Gdy wjechalismy do Parku, zauważyliśmy jak dziwna polityka płatnicza tam obowiązuje. Kupujesz bilet, właściwie – bilet wstępu, ale za różne artakcje płacisz osobno. I tak…Za ogród botaniczny 5 MYR, za kolejny…kolejne 5 i tak się uzbierało. Najbardziej nam się podobały wiszące mosty. fantazja- chodzisz wśród koron drzew po moście wiszącym, chwiejącym się tak, że masz poczucie, jakby nic cię nie utrzymywało. Balansujesz sobie wśród gałęzi.

IMG_7147

IMG_7212

IMG_7222

IMG_7231

IMG_7199

Szukanie Raflezji było ekscytujące…znajdziemy czy nie znajdziemy? Nie mogliśmy nie znaleść. Gdy u kogoś zakwita raflezja, wówczas taka informacja idzie w świat, wywiesza się reklamy, mówi sie znajomym, oni innym znajomym… Raz na kilka lat – to u jednego gospodarza  to u drugiego…i tak sobie za oglądanie zarabiają po 25 MYR.

IMG_7178

IMG_7191

Słyszeliśmy, że warto wybrać się do gorących źródeł. A to chętnie…zawsze to jakaś odmiana i woda, a my wodę bardzo lubimy. Hm…przyznam, że to mnie najbardziej rozczarowało. Nie wiem czy gorące źródła naprawdę tylko Słowacy tak doskonale wykorzystują? Komercja straszna…ani to ładne ani użyteczne. Nawet zdjęć nie zrobiłam. Za to niedaleko był basen z normalną chłodną wodą i ten chętnie Wam pokażę.

IMG_7203

IMG_7208

Uwielbiam herbatę. Śmiało mogę powiedzieć o sobie, że jestem herbaciarą. Każdą z wyjątkiem owocowych, uwielbiam i piję ją hektolitrami. Z każdego możliwego miejsca na świecie zworzę w ilościach przyprawiających moje walizki o rozwalenie zamka. Herbata z Borneo jest mocna, intensywna i cierpka. Najlepsza z regionu Sabah. Mam do dziś ….jeszcze troszkę. Nie mogłam zatem odpuścić fabryki herbaty i pól herbacianych. Nie są tak malownicze jak te na Sri Lance, ale warto tam podjechać. Na wzgórzu jest też herbaciarnia, w której można degustować z widokiem na pola.

IMG_7246

IMG_7251

Podsumowując wycieczkę muszę przyznać, że tylko gorące źródła stanowiły słaby punkt. Cała wyprawa była urozmaicona.


Ostatnie dni spędziliśmy na odpoczynku. W końcu to nasz urlop.

P4240025

wracamy…wracamy by…knuć i planować kolejne szaleństwa. Never ending story…


BORNEO CZYLI Z KAMERĄ WŚRÓD ZWIERZĄT – SANDAKAN
Czerwiec 21, 2016

Komentarze:

  1. Piękne zdjęcia, super przygoda, no i wspaniale, że udało się Wam znaleźć raflezję 🙂
    Niemniej jednak plaże na Borneo to atrakcja tylko dla nielicznych, ja bym wciąż upierał się przy stanowisku że ich tam po prostu nie ma. Przynajmniej nie takich jak sobie to niektórzy wyobrażają. Te małe wysepki koło KK to jedno wielkie zagęszczęnie krzyczących Chińczyków 🙂

    Borneo jest przede wszystkim dla tych co szukają adrenaliny 😉

    1. Kamil plaż rzeczywiście jak na lekarstwo, ale można coś dla siebie znaleść. A Chińczycy? Faktycznie są już wszędzie i w hurtowych ilościach:) Borneo jest faktycznie pięknym miejscem, marzy mi się Indonezyjska część

      1. Szczęściarze, widzieliście raflezję! 🙂
        Polecam bardzo indonezyjską część, zjechałam cały Kalimantan od zachodu na wschód. Zupełnie inny świat, niż część malezyjska. A archipelag Derawan to i piękne plaże (na niektórych wyspach), i manty w dużych ilościach 🙂 Niestety na Sabah nie starczyło mi już czasu poza archipelagiem Semporna. Następnym razem 😉

        1. To mnie ucieszyłaś. Bo Indonezje uwielbiam i myślałam przez chwilę o Borneo Indonezyjskim. Myśli porzuciłam pod wpływem refleksji, ze pewnie jest tam tak samo jak na północy. Ale skoro nie – to wpisuję na listę:)

Dodaj komentarz