CARTAGENA – JEDNO Z NAJPIĘKNIEJSZYCH MIAST

Cartagena – znana jako Cartagena de Indias – zachwyca historycznym, otoczonym kamiennymi murami starym miastem, kolorową architekturą i wyjątkową kulturą kolumbijską. Stare miasto jest pełne kolonialnej architektury, pięknych kościołów i placów, pysznych restauracji i słynnych kolorowych rezydencji z wiszącymi balkonami, skąpanymi w kwiatach.
Nie mam absolutnie żadnych wątpliwości, że Cartagena jest jednym z najpiękniejszych i fotogenicznych miast w całej Ameryce Południowej.
Spacer po historycznym Starym Mieście jest jak cofnięcie się w czasie i zatracenie się w romantycznych, historycznych placach i tętniących życiem, kolorowych brukowanych uliczkach. W Cartagenie nie chodzi tylko o zwiedzanie. Chodzi o klimat i atmosferę, której musimy doświadczyć na własnej skórze.
Nasz hotel – Royal Hotel Boutique – mieści się w samym sercu miasta. Jest czysty, z jacuzzi na dachu, gdzie serwowane jest smaczne śniadanie i z malowniczym patio.

Starówkę warto zwiedzać pieszo, skręcić nagle, zmienić kierunek, zajrzeć w podwórze, zgubić się kontrolowanie. Zaczynamy od najważniejszej Katedry. Od nas prowadzi do niej prosta ulica, ulica pełna pokus, bo w Cartagenie butiki zachwycają. Choć na początku pobytu staram się skupić na pięknie miasta to z czasem i tak przepadłam – stając się właścicielką pięknych butów i torebki.
Ale wróćmy do miasta…bo Cartagena de Indias jest fascynująca. W 1984 roku UNESCO ogłosiło ją Historycznym i Kulturowym Dziedzictwem Ludzkości i naprawdę nas to nie dziwi. Spacer po placach i ulicach „La Heroica”, wchodzenie, aby kontemplować piękno jej katedr lub oglądanie zachodu słońca z jej murów, to wyjątkowe doświadczenie.
KATEDRA ŚW. KATARZYNY

Katedra Cartagena de Indias w Kolumbii , oficjalnie Katedra Metropolitalna Bazylika św. Katarzyny Aleksandryjskiej – jest siedzibą biskupią arcybiskupa Cartagena de Indias, jedną z najstarszych siedzib biskupich w Ameryce.


Czas na wnętrze. Jest dość skromne, żeby nie napisać surowe, acz piękne w swej prostocie.


PLAZA DE BOLIVAR
Nasza ścieżka przez ulice historycznego centrum Cartageny prowadzi nas teraz do centralnego placu miasta: Plaza de Bolívar. Bardzo łatwo jest go rozpoznać, bo pośrodku stoi pomnik ku czci wyzwoliciela Kolumbii. Na placu jest fontanna i sporo ławek pochowanych wśród zieleni. Centralne położenie sprawia, że często tutaj trafiamy.

Wokół placu znajdziemy wielu sprzedawców owoców, którzy powinni dostać nagrodę za najwspanialszy „merchandising wózkowy”. To po prostu mistrzostwo świata. Jak się temu oprzeć? Nie wiem. Ja nie potrafiłam.

Po jednej ze stron placu znajduje się Pałac Inkwizycji, dawny dwór kościoła katolickiego, dziś przekształcony w muzeum historyczne. Wojtek zwiedza wewnątrz, a ja tymczasem napawam się atmosferą placu na jednej z ławeczek.






ULICE MIASTA I
Ulice w kolumbijskiej Cartagenie (Ciudad Amurallada) to labirynt kolorowych, kolonialnych kamienic, ukwieconych balkonów i historycznych placów. Ulice są skąpane we wszystkich odcieniach tęczy, od domów w kolorze cukierków i wiszących bugenwilli po ulicznych sprzedawców sprzedających świeże owoce. Niektórzy mówią, że Cartagena przypomina im starą Hawanę.
Najpiękniejsze trasy znajdują się wewnątrz murów obronnych (UNESCO). Są barwne, ozdobione kolorowymi proporczykami, kwiatami, muralami. Nie wiem, czy nie jest to najpiękniejsze miasto Ameryki Południowej.





Ulicami miasta docieramy do Klasztoru Santo Domingo. Kilka powodów sprawia, że ten kościół jest najczęściej odwiedzanym w mieście. Przede wszystkim jego wielkość, bo chociaż pozostałe kościoły na naszej trasie nie są małe, to ten jest szczególnie duży. Będąc klasztorem dominikanów, świątynia służyła również jako dom i seminarium, dzięki czemu posiada wewnątrz efektowny ołtarz i kamienne rzeźby, a także duże sale i ogrody na tyłach. Po drugie, jego piękny plac.


BALUARTE DE SANTA CRUZ – MURY
to bastion położony w Cartagena de Indias. Bastion ma szczególne znaczenie, ponieważ jest początkiem budowy murów miejskich Cartagena de Indias na początku XVII wieku. Chronił on dostęp do miasta od strony półwyspu Bocagrande, stanowiąc pierwszy z wielkich bastionów murów Cartageny. Kamienne fortece i gigantyczne mury mają grubość do 30 metrów i długości 11 km. Stare mury są jedną z najważniejszych atrakcji Kartageny i mają ogromne znaczenie historyczne. Z tego powodu są one wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO w mieście.





PLAZA DE SANTA TERESA
Nazwa placu Santa Teresa , położonego w południowo-zachodniej części otoczonego murami miasta, pochodzi od dawnego klasztoru, który się przed nim znajduje. Ten urokliwy plac jest popularnym miejscem zarówno dla mieszkańców, jak i turystów, oferując tętniącą życiem atmosferę dzięki pobliskim restauracjom i sklepom.


SANTUARIO DE SAN PEDRO CLAVER I PLAZA DE LA ADUANA
Cartagena wciąga. Mimo gorąca nie potrafimy przestać snuć się uliczkami, placami…i tak docieramy do kolejnych klejnotów. I pomyśleć, że wszystko jest skupione na jednej przestrzeni otoczonej murami.
Docieramy do Plaza de la Aduana. Plac Celny, największy w Cartagenie – pierwotnie miał służyć jako plac paradny, a w epoce kolonialnej wokół niego zbudowano biura administracyjne. Znajduje się tam rezydencja, w której mieszkał założyciel Cartageny, Pedro de Heredia, oraz pomnik ku czci
Krzysztofa Kolumba.
Uwagę przykuwa Kościół San Pedro Claver – kościół katolicki poświęcony świętemu Piotrowi Claverowi, którego szczątki spoczywają w jego głównym ołtarzu.


Na placu jest mnóstwo bardzo interesujących rzeźb. Stanowią bardzo ciekawą ekspozycję i inspiracje do zdjęć.




Palenqueras
Kiedy w przeszłości kwitł handel niewolnikami, część z nich zdołała uciec i osiedliła się około 50 km od Cartageny. Założyli oni miasteczko o nazwie Palenque de San Basilio. Tam żyli spokojnie i kultywowali swoje tradycje. Dzięki swojej determinacji odnieśli sukces, a Palenque de San Basilio zostało pierwszym miastem w Ameryce wyzwolonym spod władzy Hiszpanów.
Mieszkańcami miasteczka były Palenqueras (kobiety) i Palenqueros (mężczyźni). Panie, aby wyżywić rodziny zaczęły sprzedawać świeże owoce, których miały pod dostatkiem. Zakładały tradycyjne, kolorowe, afrykańskie suknie, owoce wkładały do ręcznie robionych koszy i udawały się do Cartageny. Z czasem Kobiety Palenqueras stały się symbolem nie tylko Cartageny, ale również całej Kolumbii. Obecnie chętnie pozują do zdjęć z turystami, a wspomniane owoce są już tylko atrapą, która przypomina o dawnych latach. Kupowanie owoców w palenqueras wspiera lokalnych sprzedawców i ich rodziny, a kontakt z tymi przyjaznymi i charyzmatycznymi kobietami sam w sobie jest niezapomnianym przeżyciem.




PLAZA CERVANTES
Plac Cervantesa to urokliwy plac, na którym znajduje się zadbany pomnik Miguela de Cervantesa Saavedry, autora „Don Kichota”.
Położony jest pomiędzy Parkiem Stulecia (Park Centenario) a Pomnikiem Zegarowym (Monument Torre del Reloj), emanuje spokojną atmosferą sprzyjającą spacerom. Na placu znajdują się również piękne rzeźby, w tym szczególnie godne uwagi posągi koni. Choć niektórzy określają go jako zaniedbany, inni uważają go za tętniące życiem i urokliwe miejsce z niesamowitymi pomnikami.
Monument Torre del Reloj – Niegdyś była to główna brama do miasta otoczonego murami. Budowa wieży rozpoczęła się w 1601 roku, a w 1631 roku wieża stała się główną bramą do miasta, gdy ukończono fortyfikacje wokół miasta.


Cudownie wygląda plac wieczorem – jest miejscem występów, tańców, parad.







PARQUE CENTENARIO
Parque Centenario – Został założony w 1911 roku (lub 1916 według niektórych źródeł) dla upamiętnienia 100-lecia niepodległości Cartageny od Hiszpanii. Znajduje się w okolicy Getsemaní, będąc łącznikiem między historycznym centrum a nowszymi częściami miasta.

Park jest znany jako zielona oaza w centrum miasta, w której można zaobserwować leniwce, małpy oraz liczne iguany żyjące na drzewach. Nie trzeba wcale jakieś szczęścia by je zobaczyć – jest ich naprawdę dużo, żyją tu całymi rodzinami i są chyba przyzwyczajone do naszego gapiostwa.






GETSEMANI

To dzielnica artystyczna, pełna kolorowych, klimatycznych uliczek, stoisk z lokalnym jedzeniem i sklepików z rękodziełami. Sercem Getsemani jest plac Plaza de la Trinidad, który tętni życiem zarówno w dzień jak i w nocy. Zbierają się tutaj turyści i lokalni mieszkańcy.

To właśnie dzielnica Getsemani słynie z ulicznych murali, które robią naprawdę niesamowite wrażenie. Ceny w restauracjach są znacznie niższe niż w historycznym centrum Cartageny, a drinki najmocniejsze.
Murali tak pięknych nie widziałam. Spacer po dzielnicy jest super przeżyciem. Jest w niej tyle autentyczności.







Ulice są ozdabiane kolorowymi proporczykami, kwiatami, obrazami.




…a życie się w naturalny sposób się tutaj toczy. Turyści licznie przybywają do dzielnicy artystycznej, ale miejscowi nie robią sobie z tego wiele. Żyją jakby nigdy nic.





ZAMEK SAN FELIPE
Piraci przemierzający Morze Karaibskie w dawnych czasach byli świadomi bogactwa Cartageny de Indias. Miasto czerpało ogromne zyski z przemysłu żeglugowego i rozwijającego się handlu niewolnikami. Mieszkańcy Cartageny musieli bronić swojego majątku i stąd też powstał pomysł na wybudowanie zamku oraz murów obronnych.
Budowa Zamku San Felipe rozpoczęła się w 1536 roku. Jest to najpotężniejsza twierdza jaką zbudowali Hiszpanie w swych koloniach. Dzięki położeniu na wzgórzu stał się idealnym miejscem do obserwacji całej zatoki. Wewnątrz rozciąga się skomplikowana sieć tuneli i korytarzy. Zamek był wielokrotnie najeżdżany przez piratów i korsarzy. W 1984 roku został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.
Tego dnia w którym udaliśmy się na zamek, upał był niesamowity, chroniliśmy się przed słońcem w zacienionych miejscach, ale widoki były tak ładne, że ciekawość wygrywała.















Wracając z zamku, zahaczyliśmy o dwa miejsca, które przyciągały uwagę. Pierwszym z nich były wielkie buty, a drugim sklep z czekoladą, a właściwie muzeum czekolady.








SPACER ULICAMI MIASTA
Na koniec tego wpisu, chcę jeszcze przespacerować się ulicami miasta, pięknego, poruszającego, pełnego uroku.









Zajadamy się ceviche z krewetek i podziwiamy ogromne avocado.

Wpadamy jeszcze do kościółka Iglesia de Santo Toribio i szczerze żałujemy, że ten spacer i pobyt w Cartagenie muszą się skończyć


Podsumowując:
Cartagena, to według mnie najładniejsze i najbardziej kolorowe miasto Kolumbii. Cartagena to charakterystyczne wąskie uliczki, kolonialna architektura i kamienice z ukwieconymi balkonami, karaibska kuchnia pełna świeżych owoców morza, życie nocne w barach i salsa na placach, i wszechobecna muzyka, od której drżą brukowane uliczki. Uliczki, które od samego rana zapełniają sprzedawcy z wózkami pełnymi soczystych mango i którzy na tle wyjątkowych murali rozmawiają między sobą, siedząc na plastikowych krzesłach w cieniu tuż obok palenqueras
ISLAS DEL ROSARIO - KOLUMBIJSKI CHILL
Może Ci się spodobać
MEKSYK II – LECĘ BO CHCĘ
23 stycznia 2022
VALLE DE COCORA I OKOLICE SALENTO
31 października 2025
