Ameryka,  Peru

CUSCO – W SAMYM SERCU MIASTA

Plan na Cuzco był opracowany wręcz idealnie – właściwie byliśmy tam dwa razy. Możemy to podzielić na przed i po Machu Picchu. Pierwsza część wizyty w tym mieście to najważniejsze, znane z folderów ,miejsca….ale ta druga część skradła nam serca. Wycieczka po Cuzco w sumie trwała 7 dni. Dużo? To zobaczcie sami.

Gdy wróciliśmy z Machu ….chcieliśmy odpocząć. Jak my odpoczywamy? Męcząc się. Plan był taki:

– uliczki Cuzco

– Szukanie ścian z 7 – wężami, aniołami..itd

– place

– San Cristobal

– Santa Catarina

– San Francisco

– Santa Clara

…. Może jeszcze święty Piotr i Dominik

Zaczęliśmy od spaceru uliczkami miasta. Tymi innymi niż, że główne szlaki. Przed wyjazdem wyczytałam o 7 wężach, owieczkach, diabłach i aniołach… Postanowiłam wszystkie te cuda zobaczyć.

Siete Culebras czyli Siedem Węży
Ta bardzo malownicza brukowana uliczka zaczyna się, lub kończy  w Plazoleta Nazarenas. Przy placu znajdziecie Pałac o tej samej nazwie.

A nazwa brukowanej uliczki pochodzi od 14 węży wyrytych w kamieniu, po siedem z każdej strony. Dawniej był znany jako Amaru Ccatta (Amaru oznacza „węża” w keczua).

Uliczka przeurocza. Plac ciekawy. To tutaj kupiliśmy kolejny obraz i spotkaliśmy fajnych ludzi.

W Cusco można się zakochać i zgubić w krętych uliczkach. Idąc spacerem odnajdujemy kolejne perełki – 7 aniołów, diabłów…

Potem były Siete Angelitos czyli Seven Little Angels
Znajdują się w dzielnicy San Blas, na zbiegu ulic Tandapata i Carmen Alto. Skąd wzięła się nazwa? Z figury siedmiu aniołów namalowanej na dachu starego domu na polecenie Blas de Bobadilla, mieszkańca okolicy. Zobaczenie ich jest wyzwaniem ze względu na ich niewielkie rozmiary, ale nie jest niemożliwe. Nam udało się tylko takiego Aniołka zobaczyć.

Siete Diablitos czyli Siedem Diablików
A ponieważ wszystko musi mieć równowagę, nie mogło zabraknąć ulicy Siete Diablitos. Położony jedną przecznicę od Seven Angelitos, wita Cię wyjątkowa postać. Czy możesz sobie wyobrazić, co to jest? Mówi się, że pary zostały skuszone przez diabła i ukryły się w tej pięknej brukowanej uliczce, z dala od wzroku mieszkańców Cusco.

Najtrudniej było nam je znaleźć. W sumie nie wiem czy to co widzicie to jest to … ale są dość zacne, jak na diabełki przystało. Szukaliśmy, pytaliśmy i nawet mieszkańcy nie wiedzieli o co nam chodzi. Może to tylko chwyt marketingowy, a może mój hiszpański.

A tutaj coś co przypomina biust i diabełek.

Docieramy do jednego z ładniejszych punktów widokowych. Nigdzie nam się nie spieszy. Ten dzień jest błogi i dzięki temu wyjątkowy. Odkrywamy Cusco w zwolnionym tempie, mając czas na dostrzeganie pięknych szczegółów tego miasta.

Droga zawiodła nas nie tylko do wyjątkowego miejsca, wspaniałego widoku, ale i doskonałej knajpy z tymże w cenie, czyli widokiem. Jak to w Peru bywa kupujesz zestaw dnia – i masz niesłychane wrażenia. Knajpę polecamy gorąco.

Wnętrze było bardzo fotogeniczne.

Zachwycały nas murale. Uwielbiam murale wszędzie. Gdzie tylko są tam jestem i ja.


Spacerkiem docieramy do uroczego miejsca. Sapantiana Aqueduct – Jest to kolonialny mur zbudowany z czterokondygnacyjnych łuków, najprawdopodobniej z elementami litycznymi z oddalonej o kilka metrów sapanckiej huaca. Przed 1950 rokiem woda nadal płynęła przez kanał w górnym biegu rzeki; Woda ta była przeznaczona do spożycia przez miasto wicekrólewskie. Dziś to tylko ślad przeszłości, który przetrwał i przetrwał próbę czasu.


Ulice Cusco – to temat rzeka – są tak urocze, zachwycają wręcz kolorami i dekoracjami.


A do kolekcji dołączają kolejne siódemki – Siete borreguitos ( 7 owiec)To bardzo malownicza, opadająca ulica. Jest znana pod tą nazwą, ponieważ była to trasa, którą miejscowi podróżowali ze swoimi paczkami i zwierzętami, w tym owcami. Zejdź ze stoku Pumacurco na ulicę Choquechaca.

Tych siódemek jest w Cusco dużo więcej. Oto cały wykaz:

Siete Ventanas czyli Siedem Okien
Dawniej w tym miejscu znajdował się klasztor San Agustin, który wyróżniał się właśnie siedmioma oknami. Znajdują się w dzielnicy San Blas, jako kontynuację ulicy Runas.

Siete Cuartones lub Seven Paddocks
Znajduje się jedną przecznicę od Plaza de Armas. Nazwa pochodzi od siedmiu kamiennych podłużnic lub wybiegów, które otaczały koryto rzeki Saphy, która dawniej tamtędy przepływała. Dziś pozostał tylko jeden, tuż przy skrzyżowaniu z ulicą Saphy.

Siete Mascarones czyli Siedem Masek
To jedyna ulica poza historycznym centrum, w dzielnicy Santiago. Nazwę nadał jej stary mieszkaniec, pan Mascareñas, który wraz z sześciorgiem dzieci pracował przy wytapianiu miedzi, wytwarzając wszelkiego rodzaju rzeczy, od ozdób do drzwi kościoła po gwoździe używane w budownictwie.

Idąc kolorową uliczką w górę docieramy do San Cristobal i przepięknego widoku – oto i on – wprost na Katedrę i plac główny.

San Cristobal – jest jedną z najsłynniejszych świątyń chrześcijańskich, ponieważ znajduje się na szczycie miasta, na starożytnym terenie Inków znanym jako Colcampata. Główną rzeźbą świątyni jest patron św. Krzysztof. Wejście jest w cenie biletu turystycznego.

    Schodząc docieramy do placu głównego – Cuzco Main Square. Trudno wyobrazić sobie rozpoczęcie zwiedzania Cusco od innego miejsca niż Plaza de Armas. Tutaj skupia się życie miasta tak towarzyskie, jak i kulturalne. Miejsce, gdzie dziś wznosi się plac, w czasach Inków było przestrzenią zarezerwowaną na obrzędy religijne. Nad placem dominują dwie flagi. Pierwsza z nich to flaga Peru (biało-czerwona) druga zaś to flaga Imperium Inków (w kolorach tęczy).

    Tutaj znajdziemy liczne świątynie religijne z kolonialnymi fasadami, takie jak Katedra Cusco, Kościół Towarzystwa Jezusowego i Kaplica Triumfu. Oto niektóre z zabytkowych budynków z naprawdę ważnymi konstrukcjami architektonicznymi. Było to miejsce, gdzie odbywały się wszelkiego rodzaju ceremonie i celebrowano zwycięstwa armii Inków. Po podboju hiszpańskim został przekształcony w plac przez nowych władców, którzy na ruinach starożytnych pałaców Inków zbudowali katolickie świątynie i rezydencje. Na tym placu w 1781 roku stracono Túpaca Amaru.

    Więcej na temat Katedry i innych zabytków znajdziecie tutaj

    W centrum Plaza de Armas znajduje się fontanna. W przeszłości stał tutaj pomnik króla Atahualpy. Musiał jednak ustąpić fontannie. Nazbyt silne emocje narodowo-wyzwoleńcze wzniecał pomnik wielkiego inkaskiego króla i nazbyt wiele kłopotów po swej śmierci władca ten, spoglądający z pierwotnie stojącego tutaj cokołu przysparzał hiszpańskim kolonizatorom.

    Teraz nieco zdjęć z innych placów. Zapraszamy do Santa Catarina

    I czas na przepiękny San Francisco – Został zbudowany na polecenie wicekróla Francisco de Toledo w 1572 roku jako zakon franciszkanów. Ma prostą architekturę, z pojedynczą dzwonnicą. Klasztor jest bardzo chętnie odwiedzaną atrakcją. Najbardziej słynnym obrazem jest „Genealogia Zakonu Franciszkanów”, jeden z największych obrazów w Ameryce Południowej. Warto zajrzeć na dziedziniec. Jest to ogólnie przepiękne miejsce. Nie omijajcie go.

    Po wyjściu zaskakuje nas procesja – ależ kolorowo! Peruwiańczycy potrafią się bawić. Każde święto związane z jakimś Świętym to okazja do parady. Te wyglądają ciekawie. Poza tym, że są pięknie poubierani – tańczą, jedzą i piją mnóstwo piwa. Dla nas to było ogromne zaskoczenie. Połączenie tego wszystkiego z alkoholem jest dla nas mocno egzotyczne.

    W historycznym centrum Cusco wszędzie można zobaczyć kościoły kolonialne. Jedną z najbardziej znanych świątyń jest kościół i klasztor Santa Clara, który znajduje się zaledwie 600 metrów od Placu Głównego. Zbudowany został dla dziewcząt Metysów, potomków Inków. Dziś, pod opieką Sióstr Klarysek, nadal przyjmuje dziewczęta, a także gości. Jest to jedna z najsłynniejszych atrakcji turystycznych o charakterze religijnym w Cusco.

    Kościół i klasztor Santa Clara słynie z ołtarza głównego pełnego luster, dlatego nazywany jest „olśniewającym kościołem Cusco”. Wyróżnia się ogromną, polichromowaną kopułą, w której widać wielobarwne kwiaty narysowane pędzlem. Na ścianach i ołtarzach świątyni wyróżniają się rzeźby świętych i dziewic, a także płótna z „szkoły malarstwa Cusco”

    Przechodzimy bramą miejską aby dotrzeć do interesującego monumentu, a tu znowu impreza. Szaleństwo dnia.

    Monumento Inca Pachacutec. Inka Pachacutec był najważniejszym władcą Imperium Inków (Tahuantinsuyo). Symbolizuje moc i mądrość Inków na przestrzeni całej swojej historii. Pod jego rządami terytorium powiększyło się, Chankowie (rywale Inków) zostali pokonani, a imperium zostało zorganizowane. Jego najbardziej zapamiętanym dziełem jest budowa cytadeli Inków w Machu Picchu. W ramach hołdu w mieście Cusco zbudowano ogromny posąg z brązu na stożkowej kamiennej podstawie. Budynek ten nazywany jest „pomnikiem Inków Pachacuteków”.

    I kilka ujęć z samej góry na którą wspięliśmy się mozolnie.

    Wracając trafiamy na wreszcie otwarty Kościół Dominika. Nie wiem jak to jest, ale wszędzie na świecie gdzie bywam najbardziej podoba mi się św. Franciszek i Dominik. Tym razem również.

    Bardzo ważnym punktem dzisiejszego zwiedzania był kościół św. Dominika z klasztorem, zbudowany na ruinach najważniejszej świątyni inkaskiej, Świątyni Słońca. Kronikarze opisują, że wnętrze inkaskiej świątyni oszałamiało bogactwem – stały tam rzeźby kobiet i zwierząt naturalnej wielkości wykonane całe ze złota. Nawet drzewa na patio i łany zboża były pozłacane. Ściany pokryto taflami złota, wysadzanymi szmaragdami i turkusami. Wszystko to zostało zniszczone przez hiszpańskich barbarzyńców, którzy złoto zagrabili dla siebie a bezcenne arcydzieła wysłali do Hiszpanii, gdzie zostały przetopione w piecach. My możemy już tylko podziwiać resztki ocalałych ścian świątyni, pozostawione na dziedzińcu klasztoru. Klasztor był w ciągu 500 lat 3 razy zniszczony na skutek trzęsień ziemi, ale inkaskie ściany ocalały – tak doskonale dopasowane są bloki skalne, tworzące pochyłe ściany.

    Tak jak pisałam….w Cusco spędziliśmy w sumie 7 dni z podziałem na wypad do Machu Picchu. Dzięki temu zwiedziliśmy miasto wyjątkowo. Wiem, że można w ciągu dwóch dni ale wierzcie mi Cusco jest przepiękne, znajduje się tutaj wiele przepięknych miejsc, ukrytych skarbów, wspaniałych pamiątek po Inkach i dowodów wielkości no cóż…barbarzyńskich Hiszpanów. Ale wszystko to ukształtowało to miasto. Tak jest i tak być musi. W następną podróż zabieramy Was autem w okolice Cusco – miejsca są przewspaniałe. Zapewniam.

    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *