Ameryka,  Meksyk

MONTE ALBAN – MIEJSCE Z PERSPEKTYWĄ – VII

Monte Alban w IX w n.e. było stolicą imponującego imperium Zapoteków. Teraz wciąż imponuje: świetnie zachowanymi konstrukcjami i niesamowitym położeniem na wzgórzu, z widokiem na całą okolicę. Monte Alban śmiało można uznać za jedne z najciekawszych prekolumbijskich ruin w Meksyku. Teraz wiem, że Meksyk to nie tylko Chitzen Itza – to znaczy wiedziałam o tym, lecz czym innym jest zobaczyć to na własne oczy, dotknąć pozostałości i pobiegać po tym ogromnym kompleksie.


To dawne centrum kulturalne Mezoameryki położone jest na Wyżynie Meksykańskiej w stanie Oaxaca w Meksyku. Centrum jest położone 2000 m n.p.m. i około 400 m nad otaczającymi wzgórze dolinami.

Mimo odkrycia tylko około 10% pierwotnej zabudowy jest to jedno z ciekawszych miejsc w Meksyku.

Obecna nazwa „Monte Albán” znaczy Biała Góra, natomiast nazwa prekolumbijska oznaczała prawdopodobnie Górę Jaguara.

W Monte Albán odkryto ponad sto grobów arystokracji, niektóre znajdowały się pod pałacami władców.

Szacuje się, że w latach 500–700 n.e. w Monte Albán mieszkało ok. 24 tys. ludzi.

Właśnie od grobowców zaczynamy – do wybranych można wejść. Wojtek oczywiście się decyduje. Podobno dziura jak dziura.

Kierujemy się na Główny Plac przechodząc przez Edificio Romano i Patio Hundido

Edificio I Romano

Patio Hundido

Zwiedzamy Świątynię Północną. Wraz z przybyciem na te tereny Zapoteków zaczyna się kolejny okres w rozwoju Monte Albán. Wierzchołek wzgórza został wyrównany. Na ogromnej platformie o wymiarach około 950×450 m, powstał zespół budowli zlokalizowany wokół Wielkiego Placu (wymiary placu to 350×250 m). Na północy i południu powstały dwie wielkie świątynie zbudowane na tarasach piramid schodkowych.

Świątynia północna zajmuje taras o powierzchni ok. 50 tys. m². Przy niej znajdują się pozostałości kolumn o średnicy 2,0 m.

Szybkim spacerem przemierzamy Główny Plac, podziwiając monumentalne świątynie i pałace.

Naszą uwagę przykuwa Los Danzantes – Budowla tancerzy.

Powstanie ośrodka związane jest z sztuką olmecką. Olmekowie byli tutaj pierwsi i właśnie z tego okresu pochodzą najstarsze świątynie. Cokoły ich zdobią hieroglify i płaskorzeźby przedstawiające „tancerzy”. Są to wyobrażenia ludzi w niecodziennych pozach, z zamkniętymi oczami. Zdaniem archeologów wyobrażają one rytualny taniec lub ofiary składane bogom. Widzimy postacie 13 mężczyzn w płaskorzeźbach, wszyscy ustawieni w różnych pozycjach. Na dole ściany znajdują się 4 męskie postacie umieszczone pionowo, wszystkie zwrócone w prawo i w pozycji najwyraźniej spoczywającej lub siedzącej, ośmielam się nawet powiedzieć, że próbują zakryć swój narząd płciowy, wszyscy zachowują jakiś hełm lub nakrycie głowy, noszą charakterystyczne nauszniki i są całkowicie nadzy.

Do ciekawszych obiektów centrum należy budowla nazywana Obserwatorium. Jest to unikalna w architekturze Mezoameryki zabudowa zrealizowana na planie trójkąta.

Docieramy Świątyni Południowej, wspinamy się po schodach i aż zapiera nam dech na widok …widoku. Całe Monte Alban jak na dłoni. Teraz widać wielkość, rozłożystość i masywność obiektów, oraz fotogeniczne szerokie schody.

Już wracamy powoli, ale każdą chwilę wykorzystujemy na oglądanie i fotografowanie. Po naszej prawej rozciąga się rząd budowli – pałaców, budynków i boisko do gry w pelotę.

Boisko do gry w Pelota

Miasto zostało opuszczone przez Zapoteków (miasto zaczęło pustoszeć już ok. 700 roku), po tysiącu lat rozwoju, a jego mieszkańcy przenieśli się do pobliskiej Mitli. Dlaczego? Nie wiadomo. Ja bym się z niego nie ruszała. Naprawdę robi niesamowite wrażenie.


Droga dzisiaj jest dość męcząca. Na szczęście przystanki z kaktusami w tle wyrywają nas ze snu. Muszę przyznać, że waśnie tego oczekiwałam po tej części Meksyku – imponujących kaktusów – mistrzów pierwszego planu.


Piękne miejsce. Bardzo się cieszę, że mogliśmy je zobaczyć, pobyć w nim i się zachwycić. Meksyk jest jak studnia bez dna – tyle tu cudowności. Jeszcze tego dnia dotrzemy do kolejnego miasta, które nas zaskoczyło. Czym? Wszystko opowiem, opiszę…

komentarzy 9

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.