Ameryka,  Meksyk

DZIEŃ POD ZNAKIEM ROBALA I ZADZIWIAJĄCYCH TRADYCJI – MEKSYK V

Ten dzień to była dla nas magia, a zwłaszcza jego druga część. Zjemy pysznie, wypijemy smakowite trunki i nacieszymy oczy jakże odmiennymi widokami. Oczywiście jest też w planach strefa archeologiczna i miasto, które nas oczarowało. Różnorodność tego wyjazdu bardzo nam się podoba.


W DRODZE …

W autokarze oglądaliśmy film Coco – poza tym, że się popłakałam to wiele dzięki temu filmowi zrozumiałam. I właśnie dzisiaj ta wiedza i informacje się przydały.

I już na pierwszym przystanku, gdy jadłam najsłodsze mango, Wojtek odkrył tradycyjny cmentarz. Samo wejście do niego jest niezwykłe. Wewnątrz rzucają się w oczy żywe kolory, grobowce w postaci kapliczek i mnóstwo figurek, wśród których królowały Matka Boska z Gwadelupy i anioły. Strata bliskich to ważny i bolesny moment, z którym różne kultury radzą sobie w różny sposób.

Dla nas to moment zadumy. Dla mieszkańców Meksyku śmierć jest elementem życia, a nie jego końcem. Dlatego dla nich cmentarze to raczej miejsca radosnego spotkania ze zmarłymi, którzy żyją po drugiej stronie. A to bardziej optymistyczne podejście do śmierci przekłada się również na wygląd cmentarzy – zdecydowanie bardziej kolorowych i różnorodnych. Dzień Wszystkich Świętych to powód do radosnych spotkań, parad i wizyt gości z zaświatów, a także objadania się smakołykami np. w postaci ciast o wyglądzie szkieletów. Szkielet i czaszka to symbole szczęścia i pomyślności. Spotykamy je na każdym kroku.

Cały czas jesteśmy w trasie. Zmieniają się tylko widoki. Dżungla ustąpiła ciągnącym się w nieskończoność plantacjom agaw.

Ciekawostki na temat agawy:

  • nazwa Agawa jest wynikiem błędu, bowiem sądzono, że kwitnie raz na sto lat.
  • chroniła kobiety w ciąży przed dzikimi zwierzętami. W tym celu przez pewien czas trzeba było umieścić liście cudownej agawy na twarzy ciężarnej kobiety.
  • słodki sok zbiera się w otworze, w którym miały się formować łodygi, kwiaty i owoce.
  • sok ten zawiera 10% cukrów, a zbiera się go 3 razy dziennie
  • z jednej agawy można zebrać do 1000 litrów soku.
  • agawa zmniejsza liczbę patogenów w powietrzu o 69%
  • Mezcal robi się z agawy zielonej, zwanej espadin. Tequile z niebieskiej
  • Meksykanie uważają, że napój z agawy, a więc i mezcal, posiada lecznicze moce

ROBALE

Zanim jednak zaczniemy degustację tego ”leczniczego” trunku, udajemy się na dość wczesny lunch.

Tym razem bardzo przypada nam do gustu grupowa biesiada. Jedzenie jest nie tylko smaczne, ale i zaskakujące. A niektórych współtowarzyszy zaskoczyło bardzo…ponieważ poza spotykanymi tylko w tym regionie – mole negro czyli kurczaka w sosie czekoladowym było też mnóstwo sałatek – a jedna ponadprzeciętna bo z robalami. Suszone robale chrupały w zębach, a nieświadome koleżanki zajadały się sałatką do momentu kiedy ktoś nie ogłosił na głos co tak im wszystkim smakuje. I…przestało. Najlepiej taki pierwszy raz przeżyć z zaskoczenia.

To nie ostatnie robale tego dnia. One również są specjalnością stanu Oaxaca. Kuchnia tego regionu wyrosła na produktach dostępnych w tym regionie – insekty, łodygi, korzenie i co ciekawe jest wpisana na listę UNESCO. Nam bardzo posmakowało mole negro czyli czekoladowy sos na ciepło. Są też mole na piwie, migdałach, orzechach…wszystkiego tego mogliśmy tutaj posmakować.

Nasza wrodzona lub nabyta ciekawość sprawiła, że zamiast zasiąść grzecznie przy deserku zaczęliśmy węszyć najbliższe otoczenie zajazdu. Trafiliśmy do tkacza – przyznać trzeba, ze technika niesamowita, tempo i siła tkacza robi wrażenie. Wokół wiele starych wrzecion i innych akcesoriów tkackich.

W pobliżu jego zakładu rośnie piękne drzewo bawełniane. Widziałam je po raz pierwszy na oczy, więc od razu wyszperałam ciekawostki na temat tego „białego złota”

Ciekawostki na temat bawełny:

  • Uczeni amerykańscy znaleźli w stanie Utah materiał utkany z bawełny przed czterema tysiącami lat.
  • Na półkuli zachodniej mumie spowite w bawełniany całun znajdowano w Peru w grobowcach z okresu przedinkaskiego.
  • Herodot z Halikarnasu wspominał o drzewach rodzących wełnę, rosnących w Indiach, które były wyobrażane jako drzewa z wiszącymi na gałęziach głowami baranimi.
  • Chińczycy nazwali bawełnę „białym złotem” w XI wieku.
  • Do połowy XIII wieku w Anglii propagowanie odzieży bawełnianej uważano za przestępstwo. Kara, jaka groziła za jej posiadanie, wynosiła 5 funtów, natomiast kupiec płacił 20 funtów. Było to związane z faktem, iż była dużym zagrożeniem dla lokalnego rynku wełny.

Spacerowaliśmy czekając na resztę ekipy aż wreszcie dotarliśmy do plantacji agawy. Nie omieszkaliśmy też się powygłupiać jak dzieci. Pyszne, zupełnie inne jedzenie, szalona zabawa, ciekawe otoczenie…wszystko na duży plus

A ile jeszcze przed nami w tym dniu…


MITLA

Jedziemy do Mitli. Nie jest to bardzo popularne miejsce, nie zawsze jest w programach wycieczek objazdowych, ze względu na ich napięte plany. My na szczęście aż tak się nie spinamy.

Mitla – miasto założone około 500 r. przez Zapoteków w pobliżu Monte Albán, na Wyżynie Meksykańskiej w stanie Oaxaca w Meksyku.

Największy rozwój tego miasta datowany jest na czas, w którym opustoszało miasto Monte Albán, czyli od około 700–900 r. Do chwili obecnej przetrwało 5 grup budynków. Są to: Grupa Przykościelna, Grupa Kolumnowa, Grupa Adobe, Grupa nad Strumieniem i Grupa Południowa.

dziedziniec Mozaikowy – Patio de Mosaicos.

Grupa Przykościelna pełniła funkcję sakralną. Pod zabudowaniami znaleziono krypty w kształcie krzyża. Ściany krypt ozdobione są freskami przedstawiającymi sceny kultowe. Najprawdopodobniej zostały wykonane przez Misteków. Połączone ze sobą krypty tworzyły podziemny labirynt.

Największe i najważniejsze są dwa tutejsze zespoły budowli. Grupo de las Columnas to ruiny dawnego pałacu kapłana – władcy z salami otaczającymi grobowce i dziedzińce. W kompleksie tym są dwa główne, 38-metrowej długości Sala de las Columnas – Sala Kolumnowa (stąd nazwa tego zespołu) z sześcioma wykutymi w skale kolumnami oraz dziedziniec Mozaikowy – Patio de Mosaicos.

Znajdują się w nim obiekty zdobione ciosanymi kamieniami (doliczono się ich ponad 100 tysięcy!) układanymi w 14 różnych wzorów geometrycznych. Symbolizowały one, jak się przypuszcza, niebo, ziemię i świętego upierzonego węża.

Mitla nie została opuszczona, jak Monte Albán, ale była prawdopodobnie zamieszkana przez Zapoteków i Misteków. Świadczą o tym nie spotykane gdzie indziej zdobienia geometryczne i freski.

W X wieku rozpoczął się upadek Mitli. Pod koniec XV wieku Mitla została zdobyta przez Azteków. W okresie kolonialnym, na jednej z platform Grupy Przykościelnej zbudowano kościół św. Piotra (San Pedro).

W 2010 roku ruiny Mitli wpisano na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

W miasteczku znajduje się wspomniany kościół św Pawła. Akurat trafiamy na pogrzeb, więc choć ciekawi grzecznie wycofujemy się i podążamy w kierunku rozmaitych straganów i fundujemy sobie spacer.

Droga prowadząca „do oraz z” miejsc archeologicznych jest pełna dorodnych okazów kaktusów. Zawsze będą mi się kojarzyły z tym stanem.


MIASTECZKO

Miasto słynie z tkactwa i muszę przyznać, że wyroby są naprawdę ładne i bardzo tanie. Zobaczcie jak wygląda miasteczko.

Duszki – strażnicy przenoszący zmarłych na drugą stronę

Skoro dzień pod znakiem robala – to na jednym nie mogło się skończyć.

Docieramy do fabryki mezcala. Tutaj czekają na nas panowie z wieloma butelkami różnych trunków. Próbujemy mezcale dwu, cztero, sześcio, ośmio letnie i mnóstwo likierów smakowych na bazie mezcala.

Trochę też dowiadujemy się na temat samego procesu produkcji. Po zebraniu agawy, jej serce, czyli szyszkę wyjmuje się i gotuje w zwykłych dołach w ziemi. Serce agawy pokryte jest liśćmi agawy, a na nich leżą ciężkie kamienie. Pod spodem jest palone dębowe drewno, dzięki któremu owoc gotuje się i jednocześnie nabiera dymu. Kiedy agawa jest gotowana, kamienie poruszane przez zaprzęg koni, rozgniatają ją i przygotowują do fermentacji. Zmielona agawa trafia do odsłoniętych drewnianych kadzi i tam fermentuje. Co ciekawe, większość ludzi nie wie, że to tequila jest typem mezcala, a nie na odwrót.

Zaczynamy degustacje. Od robaczka właśnie, Oczywiście kto miał ochotę ten jadł. Ja wolałam wersję płynną.


To nie koniec tego obfitującego w zmieniające się okoliczności dnia – ale Oaxaca, do której właśnie zmierzamy wymaga zupełnie osobnego wpisu.

komentarzy 12

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.