Europa,  Podróże,  Sycylia,  Włochy

PALERMO – MIASTO KTÓRE WCIĄGA

Rok bez Italii to rok stracony. Wystarczająco dużo straciliśmy przez pandemię. Postanowiliśmy poszukać okazji by jeszcze w tym roku zawitać do Włoch. Cena biletów zrobiła swoje, ale należy przyznać, że to miasto „chodziło” za mną już od dawna. Palermo okazało się strzałem w dziesiątkę – po prostu kochamy włoskie miasta, a w szczególności te na południu. Znaleźliśmy tam wszystko to, czego szukamy w podróży – interesujące atrakcje turystyczne, piękne widoki, przemiłych ludzi i wspaniałe jedzenie.


W Palermo zameldowaliśmy się w środę około północy. Godzina była tutaj kluczowa – nie mogliśmy wybrać popularnych apartamentów, ponieważ właściciele doliczali zazwyczaj spore sumy do tak późnego zameldowania. Wybraliśmy więc hotel, kierując się przede wszystkim ceną i położeniem. I to był znakomity wybór. Hotel Concordia znajduje się przy jednej z głównych ulic – Via Roma. Ma wiele niewątpliwych zalet: bliskość do dworca autobusowego i kolejowego, blisko do głównych atrakcji, pod ręką Lidl, ale najważniejsze – jest czysty, ma pyszne śniadania w cenie i najlepszy widok w Palermo roztaczający się z balkonu w pokoju nr 5.

W Palermo spędziliśmy 3 pełne dni i dzisiaj zaproszę Was na pierwszy całodzienny spacer, zakończony koncertem w Theatro Massimo, cudownymi owocami morza i najlepszymi lodami.

Dzień 1

Fondazione Sant Elia

Wąziutką ulicą Via Divisi która jest chyba centrum napraw rowerów, kierujemy się do pierwszych zaznaczonych punktów trasy. Fondazione Sant Elia – Mogliśmy wejść na dziedziniec i właściwie tylko się po nim pokręcić. Od czasu do czasu odbywają się tutaj wystawy tematyczne.

Mercato di Ballaro

Postanowiliśmy poznać główne targowiska Palermo. Jedno z nich jest na tyle blisko nas, że odwiedzamy je kilkakrotnie. Mercato di Ballaro ( czynne od 7,30 do 20,30 ) – to targowisko ma bardzo długą historię – powstało ponad 1000 lat temu w czasach dominacji arabskiej na Sycylii. Jego nazwa wywodzi się od „Suq Al. – Balhara” co oznacza Rynek Luster. Był to rynek arabskich handlarzy, którzy sprzedawali różne produkty i przyprawy. Dziś Arabów już tutaj natomiast przypraw i rodzimych produktów nie brakuje. Okupiliśmy się tutaj w sery, papryczki, które przytachaliśmy do Polski, w pesto z pistacji – pistacjami Palermo stoi – koniecznie musicie spróbować rogali z kremem pistacjowym. Na targu obowiązkowo wypijamy sok z granatów. To nasze miłe wspomnienie Maroka. Soki są tutaj na każdym rogu i za niewielkie pieniądze.

Ciekawostka – Rynek Ballaro powstał poza murami miasta. Stało się tak z prostego powodu – poza miastem nie opłacało się ceł i  dodatkowo targowisko mogło być czynne całą dobę, natomiast mury miasta zamykano o określonej godzinie.

San Giovanni degli Eremiti

Z daleka widać wieże kościoła Św Mikołaja – Torre di San Nicolo di Bari – jest to XIV-wieczna wieża obywatelska będąca częścią systemu przesyłowego. Zbudowana przez Universitas w Palermo w celu obrony murów „Cassaro”, nie była ona częścią struktur kościelnych.

Mijamy ją tylko ponieważ dzisiaj naszym pierwszym celem jest przykuwający wzrok San Giovanni degli Eremiti (czynne od 9,00 do 18,30 ). Kościół jest położony w pobliżu Pałacu Królewskiego, w samym sercu historycznego Palermo , i jest niewątpliwym symbolem Palermo.

Zbudowany w VI wieku jako siedziba klasztoru gregoriańskiego poświęconego Sant’Ermete, stał się budowlą islamską w X wieku, by w XII wieku zostać przebudowany przez króla normańskiego Rogera II , który postanowił założyć klasztor dla benedyktynów.

Ogród tysiąca i jednej nocy – Charakterystycznym dla tego miejsca jest również otaczający go XIX-wieczny ogród. Egzotyczne drzewa wywołują atmosferę tysiąca i jednej nocy; w pobliżu kościoła dorastają drzewa cytrusowe, wawrzyn i oliwki.

Kopuły, typowe dla sztuki muzułmańskiej, a także będące symbolem San Giovanni degli Eremiti, są obecne w innych kościołach Palermitan z mniej więcej tego samego okresu: San Cataldo i San Giovanni dei Lebbrosi . Choć ich unikalny kolor nawiązuje do realiów Palermo, kopuły normańskie na  Sycylii najprawdopodobniej nie były pierwotnie  czerwone.

Dopiero gdy rozpoczęły się pierwsze prace konserwatorskie, pojawił się charakterystyczny kolor, który dzisiaj podziwiamy.

Dla mnie spacer po ogrodzie, ścieżkami pomiędzy krużgankami był tak wciągający, ze zapomniałabym wejść do środka. Wewnątrz jest surowo, ale to właśnie ma urok. Miejsce zdecydowanie do odwiedzenia, chociaż cena biletu też jest imponująca.

Informacja praktyczna – pytajcie w kasach czy bilet, który nabywacie uprawnia do zniżek w innych obiektach. Turystom z powodów językowych pewnie nie zawsze to mówią, ale podsłuchałam rozmowę Włochów i tak do większości kościołów są zniżki.

Np.: kupując bilet do San Cataldo dostaliśmy zniżki między innymi do

  • Katedry w Palermo
  • Muzeum Diocesano
  • Complesso Monumentale di s. Chiara
  • Chiesa s. Salvatore
  • Oratorio di S. Domenico

Palacio del Normanni i Teatro Marmoreo

Z tego miejsca już jest bardzo blisko do Palacio del Normanni czyli do Pałacu Królewskiego w Palermo ( czynny od 8,30 do 16,30; bilety 12E ) Najpierw jednak chcemy nasycić oczy wspaniałą zielenią Teatro Marmoreo – a to wcale nie jest teatr, lecz barokowy pomnik autorstwa Gaspare Guercio, ku czci Filipa IV Habsburga. Oryginalny posąg Filipa IV został zniszczony podczas rewolucji sycylijskiej w 1848 roku i został zastąpiony w 1856 przez posąg króla Hiszpanii Filipa V, autorstwa nuncjusza Morello. Nie dziwcie się, że tutaj chcemy chwilkę pobyć, w końcu jest listopad – w naszym kraju pierwsze śniegi, ponura pogoda, a tutaj zieleń skąpana w słońcu i 20 stopniowej temperaturze. Jakże ja tego Włochom zazdroszczę.

Właśnie za pomnikiem znajduje się Pałac Królewski, Palazzo Reale, Pałac Normanów lub Palazzo dei Normanni. Jest to najstarsza rezydencja królewska w Europie, w której mieszkali królowie Sycylii, a obecnie jest siedzibą Zgromadzenia Regionalnego Sycylii. Zbudowany na wcześniejszym arabskim zamku, pałac normański powstał w XI wieku i stanowi część arabsko-normańskiego Palermo i kościołów katedralnych w Cefalu i Monreale, wpisanym na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Idziemy do środka.

Co na nas robi największe wrażenie? Cappella Palatina – kościół z przepięknymi mozaikami. Trudno oderwać wzrok po wejściu do środka. Właściwie to nie wiadomo gdzie go skierować. To jest po prostu przepiękne.

Kaplica powstaje w momencie wielkiej kreatywności, w której pracowali razem artyści o różnym pochodzeniu i wrażliwości, a efektem było arcydzieło, w którym można rozpoznać politykę tolerancji przyjętą przez Rogera II. Król chce nam pokazać, że spotykają się tu kultury wschodnie i zachodnie, ale nie tylko, bo jeśli przyjrzymy się uważnie posadzce, zobaczymy tu także mozaiki, ale nie ze szkła, ale z kamieni szlachetnych, jak np. porfir. A więc podłoga jest arabska, a stylizowane palmety na ścianach również są arabskie, nad którymi znajdziemy bizantyjskie mozaiki.

Oczywiście dziedziniec też jest ciekawy, lubimy krużganki, a jeszcze bardziej lubimy wspiąć się i pospacerować na różnych poziomach, tutaj niestety wszystko jest z ograniczonym dostępem. Być może z powodu pandemii, być może z powodu prac konserwatorskich.

Pozostaje nam jeszcze jedno miejsce wewnątrz – nieco futurystyczne, z ciekawymi efektami światła i dźwięku. Ciekawa odskocznia od samych zabytków.

Gdy już tutaj jesteście, przejdźcie się do ogrodów królewskich – Giardino Palazzo Normanni. Przy dźwiękach muzyki, można przycupnąć na jednej z licznych ławek i odpocząć, naładować siły i nabrać apetytu na więcej tego miasta.

Palermo wciąga. Wciąga do tego stopnia, ze mogliśmy kilkakrotnie wracać w te same miejsca i wciąż odkrywać coś nowego. To nie było poznawanie miasta w biegu od punktu do punktu. To były spokojne spacery i  chociaż przemyślane to pozwalały nam oglądać miasto w różnych odsłonach- porannej, popołudniowej, wieczornej i nocnej, a każda z nich innych dostarczała wrażeń. Zachwycały nas najprostsze rzeczy. Sami zobaczcie jak pięknie wygląda Palermo z poziomu zwykłych ulic.

Świetnym przykładem jest Katedra – nie wpadliśmy do niej raz, byliśmy chyba trzykrotnie. Nie ma się co dziwić – jest przepiękna.

KATEDRA w PALERMO

Około 1170 roku, za panowania Wilhelma II, angielski arcybiskup Palermo rozpoczyna budowę nowej katedry. W rzeczywistości była to rekonstrukcja istniejącej wcześniej starożytnej katedry, poważnie uszkodzonej przez trzęsienie ziemi w 1169.

Od samego początku katedra w Palermo pełniła funkcje kultu i twierdzy , a także świątyni grobowej zarezerwowanej dla królów, ich rodzin i arcybiskupów, które można oczywiście zwiedzać.

Katedra w Palermo, której historia odzwierciedla i podsumowuje historię miasta, przez wieki przechodziła ciągłe przebudowy, renowacje, uzupełnienia i modyfikacje.

Dziś spoglądamy na nią z zachwytem i z trudem obejmujemy ją obiektywem szerokokątnym. Tego dnia nie zdążyliśmy już do Museo Diocesano – wrócimy jednak, w końcu mamy czas.

Wnętrze jest surowe, monumentalne – robi wrażenie.

To co jest piękne w Palermo to to, że wszystko jest blisko siebie. Szukając niestety zamkniętego na stałe Palazzo Asmundo ponownie trafiamy do naszej enklawy zieleni.

Przy placu katedralnym,  na którym dumnie stoi posąg świętej Rozali– jest mnóstwo knajpek. Naszą ulubioną staje się bar Marocco. Jeśli chcecie wypić espresso niczym Włosi to zamówcie przy barze – my tak najczęściej robimy, no chyba, ze chcemy odpocząć lub ponapawać się widokami, lub jedno i drugie – wtedy rozsiadamy się jak na turystów przystało. Tym razem szyba kawa, jeger i białe wino. Po sąsiedzku po prawej polecam cukiernię ze wspaniałymi pistacjowymi rogalami.

Wszystkie te dobroci są zlokalizowane przy głównej arterii  – Via Vitorio Emanuele. Idąc nią co chwilę przystajemy – bo albo witryny nas wzywają, albo cukiernie z tradycyjnymi canellonii, albo kolejne niezliczone zabytki.

I tak po lewej mijamy Bibliotekę Główną przerobioną chyba z kościoła, po prawej Kościół świętego Salwadora – z najpiękniejszym widokiem na Palermo ( oczywiście poza naszym hotelem i pokojem nr5 ) Idąc dalej docieramy do Piazza Bologni z wartym zwiedzenie Palazzo Alliata Villafranca – opowiemy o nim w drugim dniu.

Docieramy do NO MAFIA MEMORIAL w  którym najlepiej wyjaśnią zjawisko mafii i antymafii. Muzeum mieści się w zabytkowym pałacu Gulì.

Dzisiaj tylko zerkamy na wspaniałą Fontannę Wstydu – Fontana Pretoria przy placu o tej samej nazwie, bo mamy niewiele czasu – ten dzień zakończymy wspaniałym jedzeniem na Mercato Vucciria, koncertem w Theatro Massimo i najlepszymi lodami na świecie.

Mercato Vucciria

Co się tutaj je Proszę Państwa…to same rarytasy najwyższej klasy. Na przystawkę ukochane ostrygi, a potem talerz owoców morza. Wszystko najświeższe.

Poza straganami i owocami morza jest tu sporo fajnych tanich knajpek.

Można też zjeść wyjątkowe danie polecane przez Makłowicza zwane panio con la milza, czyli według mnie ohyda złożona ze śledziony i płucek. Nie mam pojęcia jak Wojtek mógł to jeść. Ja nawet patrzeć na to nie mogłam. Poszłam do sklepu po mozarellę i szynkę. Kupiliśmy pomidory, wino i rozsiedliśmy się zajadając – każdy to co lubi.

Pięknie przebrani w ciuchy eleganckie na miarę tanich linii lotniczych z podręcznymi plecakami oddaliliśmy się z targu do teatru.

Teatro Massimo

Palermo ma świątynię opery, Teatro Massimo Vittorio Emanuele , zbudowaną pod koniec XIX wieku według projektu Giovana Battisty Basile’a i ukończoną przez Ernesto Basile’a , słynnego króla Wolności i syna wspomnianego architekta.

Inspiracja pochodzi z greckiej świątyni i właśnie z tego powodu, ze względu na jej wielkość, do jej budowy gmina Palermo postanowiła zburzyć Kościół i Klasztor Stygmatów św. Francesco, Kościół i Klasztor św. Vergini Teatine dell 'Immacolata Concezione, kościół Santa Marta i kościół Sant’Agata di Scorruggi delle Mura zajmujący powierzchnię około 25 000 metrów kwadratowych w centrum Palermo, który stał na terenie objętym budową Praca.

Ciekawostka:

Legenda głosi, że podczas wyburzania mimowolnie zbezczeszczono grób zakonnicy, która zakłócona w wiecznym spoczynku chciała utrudnić budowę teatru. Istotnie, kilka razy na scenie, między skrzydłami iw piwnicy, pojawił się cień zakonnicy, wędrującej niespokojnie i przeklinającej to miejsce. Z tego powodu, jak głosi opowieść, teatr powstał w 23 lata i przez te 23 lata był zamknięty z powodu remontu.

Teraz teatr jest w rozkwicie i wszyscy możemy cieszyć się jego dawną świetnością, ale czy zakonnica pozwoli, by przetrwało to jeszcze 23 lata?

Palermo wciąga. Wciąga do tego stopnia, że mogliśmy kilkakrotnie wracać w te same miejsca i wciąż odkrywać coś nowego. To nie było poznawanie miasta w biegu od punktu do punktu. To były spokojne spacery i  chociaż przemyślane to pozwalały nam oglądać miasto w różnych często zaskakujących odsłonach – porannej, popołudniowej, wieczornej i nocnej, a każda z nich dostarczała innych wrażeń.

Zapraszamy na kolejny dzień

komentarzy 10

Skomentuj Paula Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.