Europa,  Grecja,  Korfu,  Podróże

KORFU NA KORFU

Nazwa stolicy (a także wyspy) pochodzi od nimfy Kerkiry, którą upodobał sobie bóg mórz i oceanów, Posejdon. Porwał ją i sprowadził na Korfu, by odizolowaną od rodziny, mieć ją tylko dla siebie. Jeśli nimfa była tak piękna jak obecne Korfu to wcale się nie dziwię.


MIASTO KORFU – STOLICA ELEGANCKA

Nie wyobrażam sobie pobytu na Korfu bez pobytu w Korfu – czyli w jednej z piękniejszych stolic wysp greckich. Korfu zachwyca starówką, wąskimi uliczkami, zabytkami. To także miejsce filmowe, tu kręcono „Tylko dla twoich oczu”, czyli przygody Jamesa Bonda.

Zabudowania to mieszanina architektury z różnych epok i mocarstw. Ze średniowiecza pozostały dwie twierdze obronne, tzw. Stary i Nowy Fort. Jest też włoskie budownictwo z XVIII w., francuskie z przełomu XIX i XX w. i parki wzorowane na styl angielski.

Dotarliśmy do miasta – po spokojnym śniadaniu na wybrzeżu, niespiesznym przejeździe z zachodniego brzegu na wschodni – od razu wpadliśmy w zgiełk typowy dla stolicy. Wyczynem było zaparkowanie. Znaleźliśmy miejsce i postanowiliśmy nie ruszać się stąd. Walizki lepiej zabrać i ponosić niż szukać kolejnego szczęścia.

Plan był prosty: Rzucić walizkę w pokoju i rzucić się w wąskie uliczki, spacerując, jedząc, podziwiając i ciesząc się ostatnimi dniami na tej naprawdę cudownej wyspie.

Najpiękniejszą częścią Korfu jest Stara część miasta, ze starymi wysokimi budynkami stojącymi tu od wieków i wąskimi uliczkami pomiędzy nimi.

Architektura jest bardzo włoska w wielu miejscach, wraz z charakterystycznym dla Italii zaniedbaniem. To miejsce, gdzie spokojnie można sobie pochodzić bocznymi uliczkami, czasem napotykając się na koty. Starówka z kolorowymi domami naprawdę robi świetne wrażenie. Podobno by dobrze poznać miejsce to warto się w nim zgubić – a tutaj jest gdzie.

Najpierw docieramy do miejsca, które w mojej ocenie jest niezwykle fotogeniczne…piękne budynki, szerokie schody, wkomponowany kościół Santa Maria del Ceremine „Tenedos”

NOWY FORT

Spacerkiem docieramy do Nowego Fortu, który jest ogromny – podziwiamy go z zewnątrz. Przed wyjazdem wyczytałam, że Nowa Twierdza Korfu została zbudowana w latach 1576-1645, a wiele budynków w mieście zostało zniszczonych – około 2 tys, na poczet jej budowy. Ale nie tylko to było powodem. Przede wszystkim Wenecjanie chcieli stworzyć dużą strefę buforową między Starą Twierdzą a miastem, co pomogłoby poprawić ich obronność.

Dlatego dziś Korfu ma chyba największy plac w Europie , słynną Esplanade, bo to właśnie w tym miejscu było najwięcej wyburzeń.

Forteca znajduje się tuż nad starym portem i podobno jest pełna podziemnych tuneli, które biegną do starej fortecy i starego miasta Korfu. Obecnie w nowej twierdzy mieści się Muzeum Sztuki Ceramicznej, fotografii, malarstwa, rzeźby oraz koncerty i inne imprezy kulturalne.

PIĘKNIE, PIĘKNIEJ, NAJPIĘKNIEJ…

Wspominałam, że Bond i Melina również spacerowali pośród malowniczych, wąskich uliczek starego centrum Kyrkyry. W filmie można dostrzec choćby wieżę cerkwi św. Spirydona. Docieramy zatem i my do najbardziej znanego kościoła.

W XVI-wiecznym Kościele św. Spirydona spoczywają zmumifikowane szczątki patrona obiektu – św. Spirydona.  Trumna ze świętym jest 3 razy w ciągu roku wystawiana na widok publiczny. Duże wrażenie robi wieża z dzwonnicą, najwyższa w mieście. We wnętrzu uwagę przykuwają liczne dary wotywne oraz pomalowany sufit, marmurowy ikonostas i szkatułka z XIX wieku. W środku nie można robić zdjęć.  Ku czci patrona,  4 razy w roku odbywają się procesje dookoła miasta z relikwiami.

Mamy tylko zdjęcie nocne i ono doskonale oddaje czar tego miejsca.

W pobliżu Świętej Świątyni św. Spiridona znajduje się Metropolitan Church of Corfu, Panagia Spilaiotissa, gdzie przechowywana jest  ważna święta relikwia, relikwia bizantyjskiej królowej Agia Theodora z Augusty.

Ciekawostka : po zakończeniu Liturgii Bożej, w Kościele Metropolitalnym rozdawana jest wszystkim wiernym tzw „zima”, czyli kawałek arbuza . To szczególny zwyczaj. Jak do tego doszło?

Ten mały kawałek arbuza jest rozdawany „zimą”, na pamiątkę cudu św. Zgodnie z tradycją religijną, św. Własios, który był lekarzem, w przededniu swojej męczeńskiej śmierci, gdy ludzie umierali na dżumę, poprosił o przyniesienie mu arbuzów. Po ich pobłogosławieniu rozdano je dzieciom, które ostatecznie zostały wyleczone z choroby.

Z Metropolitan idziemy coś zjeść, a że knajpki są urocze to nie wiemy czy jeść czy podziwiać. Trafiamy do Tratamento i zamawiamy nasze ulubione przysmaki.

Po pysznym jedzeniu znowu wnikamy w labirynty uliczek…


STARA WENECKA TWIERDZA

Przed nami Stara Wenecka Twierdza – sam widok z perspektywy jest piękny.

Gdy do niej docieramy –  po lewej stronie stoi duży posąg z białego marmuru, przedstawiający Matthiasa Johanna von der Schulenburga. Przypisuje mu się wielkie zasługi w 1716 roku, gdy wojska tureckie od 25 lipca do 20 sierpnia próbowały zdobyć wyspę.

Tuż obok dumnie prezentuje się Pałac Św. Michała i Jerzego. Został on wybudowany przez Anglików, którzy okupowali tę wyspę przez 50 lat od 1814-1864 roku. W pałacu znajdowała się ich oficjalna siedziba.

Grecki charakter budowli podkreślają kolumny znajdujące się na frontowej części  pałacu. Z chęcią i ulgą odpoczęliśmy w cieniu starych pamietających odległe czasy drzew. Warto przyjść tu wieczorem – jest wspaniale oświetlony, robi ogromne wrażenie.

i te widoki…

Idziemy dalej…do Starego Fortu – Wejście do fortu  wiedzie przez kładkę nad fosą wypełnioną morską wodą, po której przepływają łódki wycieczkowe. Najstarsze wzmianki o tutejszej fortyfikacji sięgają VI w., kiedy to Gotowie zniszczyli starożytne miasto Corcyra, a mieszkańcy musieli przenieść się w głąb wyspy.

Z czasem powstała sztuczna, ufortyfikowana wyspa połączona z miastem 60 – metrowym mostem zwodzonym.

Choć dzisiejszy Fort nie jest tym samym co przed kilkunastoma wiekami, to jednak wejście kładką nad płynącymi łódkami jest miłe dla oka.

Bardzo ciekawym i często fotografowanym obiektem, do złudzenia przypominającym dorycką świątynię jest budynek na głównym placu fortu. Ze starożytnością jednak nie ma nic wspólnego, jest to kościół św. Jerzego, postawiony przez Brytyjczyków w XIX w.

Ciekawostka: gubernatorzy Starej i Nowej Twierdzy wybierani byli przez senat na okres dwóch lat. Podczas zaprzysiężenia, tekst zawierał obietnicę, że podczas kadencji nie będą się ze sobą komunikować. Miało to dawać bezpieczeństwo miastu na wypadek gdyby jeden z nich chciał przekonać drugiego do zdrady przeciwko republice.

Współcześnie Stara Twierdza jest ośrodkiem czysto kulturalnym. W zachowanych budowlach mają swoje siedziby instytucje, archiwa, biblioteka publiczna, biuro ministerstwa kultury, sale wystawowe, a nawet wydziały Uniwersytetu Jońskiego.

Cały obiekt jest ogólnodostępny od 8:00 do 20:00 w okresie letnim i od 9:00 do 16:00 w okresie zimowym.


Faliraki  to kolejne ciekawe miejsce w mieście. Znajduje się za pałacem św. Michała i Jerzego. Schodzicie tam tunelem znajdującym się w fortyfikacji za pałacem. Jest to jedno z miejsc na wybrzeżach stolicy korfiańskiej gdzie można w czasie upałów wykąpać się w czyściutkim morzu. Ochota była ale czasu trochę mniej. Miejsce jest dobrze zagospodarowane. Jest tutaj przestrzeń do kąpieli z leżakami, kawiarenką , przebieralniami i prysznicem.

Schodkami możecie wejść do morza lub skakać z kładki znajdującej się w głębi.

Z powrotem gubimy się w uliczkach. Z oddali przy promenadzie Liston wyłania się kościół św Jakuba i Krzysztofa, w którym bardzo bogate zdobienia przyciągają nasz wzrok.

Liston to szeroki deptak ciągnący się, z jednej strony wzdłuż zieleni, z drugiej strony wzdłuż  ciekawych budowli, które zostały zbudowane w 1807 roku.

Głębokie arkady kryją modne kawiarnie i restauracje.

Ciekawostka: Podobno przed 1864 rokiem, spisana była lista z nazwiskami rodzin, które mogły korzystać z terenu rekreacyjnego i uczestniczyć w wydarzeniach kulturalnych, które tu się odbywały.


SAMOLOTY, SAMOLOTY…

Koniecznie chcieliśmy dotrzeć do miejsca z którego można podziwiać spektakularne starty i lądowania samolotów – to pasja Wojtka, więc nie mogło być inaczej – musieliśmy tu być. Faktycznie super miejscówka dla pasjonatów lotnictwa.

niczym na St. Marteen

Widać stąd malutki klasztor – Śnieżnobiały monastyr Vlacherna, który został wybudowany w XVII wieku, na niewielkiej skalnej wysepce zlokalizowanej w pobliżu południowego krańca półwyspu Kanoni, oddalonego o jakieś 5 kilometrów na południe od współczesnego centrum stolicy wyspy. Ten malutki grecki kościółek to połączenie kilku niewielkich brył, zwieńczonych pomarańczową dachówką i niewielką dzwonnicą. Według marmurowej tablicy, widniejącej nad głównym wejściem do klasztoru, budowa obiektu zakończyła się w 1685 roku.

Z lądem wysepka monastyru Vlacherna jest połączona wąską groblą, przy której miejscowi rybacy cumują swoje łodzie. Dogodna lokalizacja tej wyjątkowej atrakcji turystycznej została bardzo szybko wykorzystana przez restauratorów i właścicieli klubów, którzy na pobliskim wzniesieniu wybudowali nowoczesne obiekty restauratorskie, z tarasów których roztacza się przepiękny widok na na monastyr, pas startowy, pobliską „Mysią Wyspę” oraz bezkresne wody Morza Jońskiego.

Jeśli lubicie dobrze zjeść to tym bardziej jest to adres dla Was.


Polecam wszystkim wygospodarowanie dwóch dni i jednej nocy – to takie minimum by poczuć to miasto, klimat, dostrzec urok. Nie bądźcie jednodniowymi turystami zaliczającymi kilka obiektów plus knajpkę i jadącymi dalej. Tutaj jest pięknie. Zobaczcie sami jak wygląda Korfu wieczorową porą, jak jest pięknie oświetlone i jak to wydobywa wyjątkowe piękno i klimat tego miejsca.


Niestety był to nasz ostatni wieczór na Korfu i w Korfu. Plan eksplorowania wyspy był naprawdę doskonały i niczego bym nie zmieniła. Wspaniała wyspa, urocze miejsca, doskonałe jedzenie, elegancka stolica i doskonała ekipa, która tak nas żegnała ( Lordziu, Monia…widzimy was z samolotu)

Żegnamy Korfu z poczuciem tzw. dosytu

komentarze 4

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *