Europa,  Portugalia

PORTO NAJLEPIEJ SMAKUJE W PORTO

Rzeka Duoro dzieli Porto na dwie części, a wzdłuż jej koryta rozciągają się urodzajne wzgórza, pełne winnic. W tym właśnie miejscu produkowane jest porto. A dokładnie w regionie „Regiao Vinhateira do alto Douro”, który jest wpisany na listę UNESCO od 2011 roku. Na pewno wiele osób słyszało o tym trunku – mocno alkoholowym, słodkim i bardzo intensywnym. Ten dzień był pod znakiem porto, bo przecież porto najlepiej smakuje w Porto.

W poprzednim wpisie wspomniałam, że dzisiaj będziemy zaczynać zwiedzanie z tego fantastycznego tarasu widokowego  na którym spędziliśmy wieczór, zachwycając się panoramą nocną i iluminacją Porto. Chcieliśmy zobaczyć jak wygląda w promieniach słońca. Słońce stanęło na wysokości zadania, pięknie oświetlając rzekę, mosty i starą część miasta.

W tym mieście jest niezwykle dużo różnych atrakcji czekających na turystów. My lubimy również taki ich rodzaj, który służy przemieszczaniu się w ciekawy, inny sposób. Tak więc dzisiaj będziemy frunąć w wagonikach kolejki linowej, wskoczymy do zabytkowych tramwajów i przejedziemy się kolejką wąskotorową, i oczywiście przepłyniemy rzekę tramwajem wodnym. Uwielbiam to. Złapiemy różne perspektywy.

Zaczynamy od kolejki, dzięki której dotrzemy do zagłębia sławnych winiarni. Na terenie Vila Nova de Gaia znajdziecie następujące winiarnie: Real Companhia Velha , J.W. Burmester & CA, SA, A.A. Calem & Filho SA, Quinta Donoval – Vinhos SA, Sandeman, Vasconcellos, A. Ramos Pinto, Ferreira, W.&J. Graham, Wiese & Krohn, Cockburns’s/Martinez, Barros, Offley Forrester, Croft, Taylor, Fladgate & Yeatman, Rozes. Jest w czym wybierać. Nie dotarliśmy oczywiście do wszystkich. Poleglibyśmy.

Ale właściwie przygodę z porto zaczęliśmy w hali targowej – Mercado Beira Rio. Jest w niej mnóstwo stoisk z regionalnymi produktami. Można się najeść, napić i właściwie nie wychodzić.

Ale, że chcieliśmy go skosztować w konkretnych winiarniach, to ruszyliśmy w drogę. Najpierw trafiliśmy do Ferreiry, następny był Sandeman, ale na degustację wybraliśmy urocza winiarnię Quinta Santa Eufemia. Wnętrze jest bardzo ładne, wypełnione beczkami.

Spróbowaliśmy wina i usatysfakcjonowani poszyliśmy pogubić się w uliczkach. Widoki na starą, zabytkową część Porto są przepiękne. Aparat oszalał.

Na drugą stronę dostaliśmy się wodną taksówką. Świetna sprawa, bo dzięki takiej formie możemy z zupełnie innej perspektywy zobaczyć miasto i słynne mosty.

Czy wiecie, że w  Porto powstała pierwsza linia tramwajowa na Półwyspie Iberyjskim. Otwarto ją 12 września 1895 roku. Tramwaje się w Porto i Lisbonie kultowe, zabytkowe i nadal sprawne. Przejażdżka takim tramwajem to ciekawa atrakcja. Wnętrze jest bogato zdobione, stylowe, drewniane z elementami metalu. Robi wrażenie.

Postanawiamy wskoczyć na stacji Infanta w Tramwaj nr 1 i dojechać nim do stacji końcowej Passeio Alegre. Tam czeka na nas Praia das Pastoras, czyli plaża. Spędzamy tu trochę czasu. To takie miłe, że można po przejechaniu dwóch przystanków tramwajem – znaleźć się na plaży, na chwilę pozostawiając za sobą zgiełk miasta.

Tak jak mówiłam, ten dzień stoi pod znakiem porto, ale i środków transportu. Gdy wróciliśmy z plaży przeszliśmy się nabrzeżem – pięknym warto dodać – do Funicular by wjechać wysoko, aż do okolic kolejnej perełki czyli Igreja de Santa Clara.

Budowa kościoła rozpoczęła się w 1416 roku wraz z Santa Clara do użytku przez zakonnice z zakonu Klarysek. Gdy wchodzimy do środka – znowu z zachwytu milkniemy. I tak za każdym razem w kościołach w Porto. Ale ten kościół jest wyjątkowy. Takiego przepychu nie widzieliśmy. Odjechany barok.

Przed przylotem wyszperałam w internecie ciekawą knajpkę, właściwie bar kanapkowy, z tychże słynący o nazwie Casa Guedes. Kanapki z szarpaną wieprzowiną okazały się godne swej sławy.

Zajrzeliśmy do jeszcze jednego miejsca na kulinarnej mapie Porto – Majestic Cafe. Jest to zabytkowa, secesyjna kawiarnia, stylizowana na kawiarnie Paryża. Można tu nie tylko napić się kawy ale i  pozachwycać się ogromnymi, kryształowymi lustrami, skórzanymi krzesłami, drewnianymi dekoracjami, stylowymi żyrandolami oraz wszechobecnym marmurem. To interesujące miejsce często wymieniane jest jako jedna z 10 najlepszych kawiarni w Europie.

I wreszcie nadszedł czas na zwiedzanie Igreja de Santo Ildefonso. Zaczęliśmy oczywiście od wnętrza, ale nie macie pojęcia jak nas się podobał ten kościół z zewnątrz. Kościół został zbudowany w stylu późnobarokowym i posiada bogato zdobioną fasadę płytkami azulejo. Tylu na raz nie widzieliśmy. Kultowe foty oczywiście są. Wewnątrz jak zawsze w Porto – na bogato. Wydawało mi się, że zdążyłam się przyzwyczaić to tego bogactwa i złoceń w kościołach, ale jednak nadal robią na mnie wrażenie. Tak było i tutaj.

Skoro kręcimy się w centrum to warto wejść na dworzec kolejowy. Kto był w Porto to zapewne wie, że na TEN dworzec idziemy nie tylko wówczas gdy chcemy się wybrać gdzieś pociągiem. On sam w sobie jest wspaniałym zabytkiem. Mowa o Sao Bento. Ta wyjątkowa stacja kolejowa znana jest z płytek azulejo zdobiących wnętrze budynku, przedstawiających sceny z historii kraju. Znajduje się przy Praça de Almeida Garrett, w samym centrum miasta. Znajdują się tu 4 perony i stacja metra.

A nocą wygląda tak

Następnego dnia z niej skorzystamy jadąc do Viana do Castelo. Lecz teraz mamy jeszcze trzy ciekawe miejsca do pokazania w mieście.

Pierwsze to Kościół Kleryków z przepiękną wieżą, z której roztaczają się widoki na niemal całe Porto. Kościół jest jedną z pierwszych w pełni barokowych świątyń w Porto. Historia Kościoła Kleryków związana jest z bractwem Irmandade dos Clérigos, które powstało z połączenia trzech organizacji charytatywnych utworzonych w XVII wieku. Były to: Confraria de São Pedro ad Vincula (1654 r.), Congregação de São Filipe Néri (1665 r.) i Confraria de Nossa Senhora da Misericórdia (1630 r.).

W samym wnętrzu Kościoła Kleryków zachwyca najbardziej marmurowy ołtarz główny powstały w latach 1767-1780, a którego autorem jest architekt Manuel dos Santos Porto. Po jego bokach znajdziemy rzeźby przedstawiające dwóch świętych bractwa: św. Piotra w okowach i św. Filipa Neri.

Wstęp do samego Kościoła Kleryków jest bezpłatny dla wszystkich. Chcąc jednak zwiedzić Muzeum Kleryków oraz słynną Wieżę Kleryków z przepięknym widokiem na całe miasto należy już zakupić bilet. Warto.

Kolejne miejsce to Camara Municipial do Porto, czyli ratusz i pomnik Almeida Garrett – który był największą postacią portugalskiego romantyzmu, rewolucjonistą, poeta, humanista, propagatorem teatru…i tak daje, i tak dalej …

A na deser idziemy na sardynki. Wszak to symbol miasta ( jeden z wielu ) Sklepy z sardynkami to istne źródło inspiracji dla merchandisingu i ludzi tym zajmujących się. Oczywiście odnaleźliśmy swoje – ze swoimi datami urodzin.

I nasz ostatni wieczór w tym mieście. Nie mogło być inaczej – oczywiście na nabrzeżu rzeki – ale tym razem z obu stron.

Sao Bento nocą wygląda oszałamiająco. Kupujemy bilety bo nadszedł czas na okolice Porto.

Porto – nie było miłości od pierwszego wejrzenia, ale z czasem zaczęło to uczucie we mnie kiełkować i rozlało się na całą moją duszę. Stało się to chyba wtedy gdy spoglądałam z tarasu widokowego pierwszego wieczora.

komentarze 3

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *