Azerbejdżan

PARYŻ WSCHODU – BAKU – SPACER I

 

Gaz i ropa pozwoliły odrestaurować azerską stolicę za niebotyczne pieniądze oraz dobudować kilka efektownych drapaczy chmur. Na tym nie koniec. Azerskie ambicje sięgają znacznie dalej. Azerowie są bardzo dumnymi ludźmi, a jednocześnie bardzo gościnnymi.

Baku to już zupełnie inny świat!!!

Baku jest bardziej Europejskie miasto niż niejedna stolica Europy. Jakkolwiek to nie brzmi. Zresztą są z tego dumni i do tego właśnie dążą.  Dlatego stawiają te swoje Szklane Domy i stosują najnowocześniejsze rozwiązania. Oczywiście jest też piękne stare miasto pełne zabytków i uroczych uliczek. Nasz hotel znajdował się właśnie w  sercu miasta.

Średniowieczne Stare Miasto (Icheri Sheher) położone jest na niedużym wzgórzu, otoczone malowniczymi murami obronnymi. Mimo doświadczenia licznych trzęsień ziemi, znajduje się w bardzo dobrym stanie i zostało efektownie odrestaurowane.

Jego wartość potwierdza fakt wpisania na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Dominującą współcześnie religią jest islam szyicki, ale znajdziemy tutaj wpływy kultury perskiej, tureckiej, ormiańskiej, rosyjskiej i żydowskiej. Na uwagę zasługują Karawanseraje – świetnie utrzymane i przekształcone w restauracje.

Nasze spacery po Baku

Spacer I

Gdy odnaleźliśmy hotel Old Hotel Baku – w samym centrum starówki, zostawiliśmy w nim plecaki i od razu postanowiliśmy wyruszyć. Tak mamy.

Baku jest rzeczywiście pięknym, mocno dofinansowanym miastem. Takim trochę na pokaz. Mamy tutaj dwa światy…a może i trzeci, ale ten nie był nam dany. Pierwszy świat to najbliższa nam starówka. Drugi to szklane domy -blicht i luksus ponad wymiar. Trzeci, którego w Baku nie poznaliśmy – to zwykłe mieszkania normalnych ludzi. Ale ludzi poznaliśmy w Azerbejdżanie na prowincjach i mamy swoja wiedzę i zdanie. Są skromni, pomocni, gościnni, dumni.

Ale wracając do spaceru …

Skoro na Starym Mieście mieszkamy to zaczęliśmy właśnie od Starego Miasta.

Zaczęliśmy od Głównej Bramy. No bo w sumie dlaczego nie? Jak wejść to z klasą.

Gosha Gala Gapisi – Jest to główne wejście do miasta, znane również jako Brama Shamachi. Po przetłumaczeniu Gosha Gala Gapisi oznacza podwójną bramę. Struktura jest fenomenalna i sprawia, że ​​można podziwiać wspaniały widok. Przejście przez bramę sprawia, że ​​czujesz się, jakbyś wkraczał w starą erę.

Przeszliśmy ulicami…do Karawanseray.

Multan Karawanseray – Znajduje się w starej części miasta – Icherisheher. Karawanseraj zbudowano w XV wieku dla indyjskich kupców, czcicieli ognia, którzy przybyli z miasta Multan w Indiach (dzisiejsze terytorium Pakistanu). Podobnie jak większość karawanserajów, karawanseray Multani ma kwadratowy kształt. Na dziedzińcu była studnia. Wzdłuż obwodu budynku znajdowały się komórki do indywidualnego mieszkania. Karawanseraj miał także stajnie i budynki gospodarcze.

Tam wszystko jest blisko. Mamy obok Łaźnie a za chwilkę wchodzić będziemy na wieżę.

Łaźnia Haji Gayiba – to starożytna konstrukcja fortecy. Znajduje się naprzeciwko Wieży Dziewicy . Historia łaźni sięga XV wieku. Portal wlotowy łaźni ma prostokątny kształt. Cały kompleks łaźni podzielony jest na 3 grupy: garderoba, szatnia i kąpielisko. Garderoby i przebieralnie mają ośmiokątne sale otoczone małymi pokojami. Sklepienia i kopuły mają różne zarysy konturów i zostały dokładnie zaimplementowane. Na środku korytarza znajduje się basen z ciepłą i zimną wodą. Podłogi pokryte są kamiennymi płytami. Ogrzewanie jest wspierane przez ceramiczne rury lub kanały pod podłogami pokoi. Ciepłe powietrze wytwarzane przez podgrzewanie wody krąży wzdłuż tych kanałów.

 

I w oczekiwaniu na wejście do Wieży Dziewiczej spacerowaliśmy, przyglądając się ludziom, ulicom…

I wreszcie wpuszczają nas do Wieży Dziewiczej. A widoki z niej są niesamowite.  Na prawie całą stolicę.

Wieża dziewicza –  pochodząca z XII wieku. Zabytek interesujący, można wspiąć się na sam szczyt z którego rozciąga się panorama na całe niemal miasto. Z wieżą związana jest legenda, jakże zbliżona do naszych rodzimych…otóż pewien król, który niespodziewanie owdowiał, postanowił pojąć za żonę swoją córkę. Dziewczyna przerażona tym pomysłem, zgodziła się na ślub pod warunkiem, że król wybuduje dla niej wieżę. Budowla jednak nigdy nie była dla niej dość wysoka – taka wymówka, aby odsunąć datę niechcianego ślubu. Król znudzony kaprysem „oblubienicy”, nakazał rozpocząć przygotowania do ceremonii zaślubin. Biedne dziewczę wspięło się więc na wieżę i rzuciło w morską toń. Ech…u nas była Wanda. Biedne te kobiety.

Poniżej podświetlana makieta Starego Miasta

Kolejnym miejscem wartym zobaczenia jest Meczet Muhammada – Według ustnej tradycji, meczet został zbudowany na miejscu dawnej świątyni ognia. Dzięki napisowi po północnej stronie meczetu wiadomo jednak, iż meczet zbudował Muhammad, syn Abu Bakra w 471 roku.

Meczet posiada także drugą, ludową nazwę i brzmi ona Sınıqqala, co oznacza „Złamana Wieża”. Skąd się wzięła? Z niedawnej historii, otóż meczet poniósł straty podczas ataku wojsk rosyjskich na Baku, kiedy to flota rosyjska zbliżyła się do miasta i zażądała jego poddania. Mieszkańcy odmówili, i wówczas rosyjskie okręty wojenne zaczęły bombardować miasto. Jeden z pocisków uderzył w minaret meczetu, doprowadzając do jego uszkodzenia. W tym czasie zaczął wiać gwałtowny wiatr, który uniemożliwił dalszy Rosjan, wymuszając ich odwrót. Mieszkańcy miasta zinterpretowali to wydarzenie jako boską interwencję.

 

Trafiliśmy również do restauracji w Karawanseray, w której każda część prezentowała zupełnie inny styl. Jeden z kelnerów zgłosił się na ochotnika, żeby nas oprowadzić i w obecności osobistego męża popodrywać w bardzo bezczelny sposób. I tutaj już Azerowie przestali mi się podobać. Ale wnętrza zobaczmy.

I koleny śliczny meczet – Sayyid Yahya Murtuza Mosque

Po wyjściu z niego  udaliśmy się na niezobowiązujące szwendanie się po okolicy i ty sposobem dotarliśmy do  ciekawych miejsc: najpierw naszą uwagę zwrócił  placyk, ogród – sama nie wiem gdzie trafiliśmy. Ale było to miejsce ślicznie zaaranżowane, a w nim grał na instrumencie człowiek. Muszę przyznać, że Azerowie są ludźmi sztuki, niezwykłymi artystami. Potrafią nawet wokół domów zrobić coś niezwykłego. Później zachwyciła nas  rzeźba, dalej  fontanna, aż wreszcie dotarliśmy na nadmorski bulwar z widokiem na Ogniste wieże.

To nie koniec naszego pierwszego dnia w Baku. Nicat zabrał nas na wspaniałą kolację, po której zrobiliśmy sobie dodatkową wycieczkę wieczorową porą do placu fontann. Takim ślicznym autkiem po nas przyjechał.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.