Europa,  Podróże,  Włochy

ALBEROBELLO – POCZTÓWKA Z APULII

Pocztówka z Apulii – przepiękne miasteczko, które jeszcze bardziej zyskuje przy dłuższym poznaniu. Co mam na myśli? Alberobello nocą. Taki nocleg w jednym  z wielu Trulli, jest niezwykłym doświadczeniem. Od początku byliśmy zgodni, że to miasto nie będzie na szybki przebieg trwający raptem kilka godzin. Tutaj chcieliśmy pobyć, pomieszkać…mieć czas.

 

Z Bari do Alberobello jedziemy o 9,57 z Ferrovia Sud Este. Z Dworca głównego kierujemy się na prawo. W kasie kupujemy bilety jak na pociąg, a następnie przechodzimy na drugą stronę ulicy i wsiadamy do…autobusu. Bilet kosztuje 4,30 E, a jazda trwa nieco ponad godzinę. Autobus jest przepełniony, ale bardzo wygodny. Zanim wsiądziemy do niego robimy zakupy w markecie – nie może zabraknąć tradycyjnej mozzareli i wina, a później w oczekiwaniu na autobus pijemy kawę w knajpce. Autobus podjeżdża dużo wcześniej i już wkrótce będziemy w mieście wpisanym na listę UNESCO. Wcale się temu nie dziwię – jest bajeczne. Tak to odpowiednie słowo.

Autobus zatrzymuje się …hmm w miejscu gdzie nie ma nic. Wyłącznie stacja benzynowa, w której zresztą kupuje się bilety powrotne. Z przystanku idziemy cały czas wzdłuż ulicy, i w ten sposób docieramy do głównego placu, a właściwie placyku.

Hotel, który zarezerwowaliśmy posiada kilkanaście domków trulli, osobną recepcję i restauracje, z którą ma podpisaną umowę. Hotel posiada również basen oddalony o 1,5 km. Ale basen był ostania rzeczą o jakiej myśleliśmy.

W jednym z takich domków będziemy mieszkać. Pan z recepcji wziął moją walizkę i zaprowadził nas do naszego lokum. Miejsce idealne. Dwa kroki do głównego placu. Jak to się mówi: pierwsza linia brzegowa. Domek jest czysty, elegancki, z śliczną łazienką, salonem i sypialnią. Jest w nim wszystko czego trzeba i jeszcze więcej – dbają nawet o to by były otwieracze do wina. Wystarczy wieczorem,  ich zwyczajem wystawić krzesełka przed domek i cieszyć się dolce vita. Nasz trullo miał nr 6 i tak jak wspomniałam był na samym początku strefy turystycznej, co było bardzo wygodne, bo mogliśmy do niego wracać by chwile odpocząć i nabrać energii na kolejne wyjście.

Od pierwszych chwil miasto nas wciągnęło. Było samo południe. Słońce wysoko, światło doskonałe. Zaczęliśmy od tarasu widokowego. Na nim zresztą skończyliśmy ten dzień, wracając nocą by uchwycić piękną panoramę z  najpopularniejszego punktu  widokowego, – “Belvedere Santa Lucia” przy placu Giangirolamo po drugiej stronie głównej ulicy.

Kroki skierowaliśmy do części wpisanej na listę UNESCO i tam nam się dużo bardziej podobało niż w części turystycznej. Aparat oszalał i my też. Chwilami zastanawiałam się kto z nas dokona selekcji zrobionych zdjęć. Dobrze, że to nie czasy kiedy klisza liczyła 24 klatki, bo kilka bym poświeciła na to miasto, ale nie…to nie byłoby poświęcenie. Tutaj jest jak w bajce. Domki są urocze i takie fotogeniczne. Można się poczuć Alicją w Krainie Czarów.

Przy głównym placu zawsze się coś dzieje – gdy przyjechaliśmy była wystawa, gdy odjeżdżaliśmy – wystawiali się handlarze, a wieczorem był fenomenalny pokaz Światło – Dźwięk.

Głównymi skupiskami trulli w mieście są Rione Monti i Rione Aia Piccola. W Rione Monti znajduje się nieco ponad tysiąc trulli. Są położone wzdłuż ośmiu uliczek prowadzących w kierunku kościoła świętego Antoniego z Padwy (też w formie trullo).

W Alberobello uliczki noszą nazwę jednego ze wzgórz, na których podczas I wojny światowej zginęła łącznie setka mieszkańców miasteczka. Niektóre trullo są niemal muzealnymi obiektami, do których wchodzi się za niewielką opłatą, wręcz symboliczną i można obejrzeć pierwotne wyposażenie i wiele historycznych już fotografii, w tym te z czasów wojny.

I znowu wdrapujemy się przez jakiś dom na kogoś dach by podziwiać inne.

Ten wspomniany, nietypowy kościół Sant’Antonio di Padova znajduje się dokładnie przy skrzyżowaniu Via Monte Pertica i Via Cadore. Świątynia została zbudowana tak, aby pasowała do znajdujących się w pobliżu trulli. Budowla pod względem architektonicznym “zamyka” historyczną dzielnicę miasta.

Każda uliczka była wspaniała. W każdym miejscu chciało się zatrzymać.

Weszliśmy również do jakże różniącej się architektonicznie Basilica Santuario Deiss Cosma Damiano

I wreszcie trafiliśmy do ciekawego miejsca. DO trullo, które zaskakiwało. A czym?  Otóż od zasady budowania domów jednopiętrowych były wyjątki- przy piazza Sacramento 10 możecie zobaczyć “Trullo Sovrano”, jedyny przykład trullo dwupiętrowego. Zwiedziliśmy tu chyba wszystko – dotarliśmy i do kościołów i do tego wyjątkowego, wysokiego trullo, wchodziliśmy do domów z tarasami by zachwycać się widokiem, z zadumą zwiedzaliśmy trullo z fotografiami… Cały czas spokojnie spacerując uliczkami miasta.

 

Trzeba przyznać, że dachy i ogródki na dachach mają uroczo zagospodarowane

Wieczorem uczestniczyliśmy we wspaniałym pokazie Światło – Dźwięk na głównym placu. Fantastyczne przedstawienie. Nie wyobrażam sobie być w tym mieście tylko kilka godzin i wracać do Bari. Możliwość pozostania jaką sobie zafundowaliśmy była wspaniałym rozwiązaniem.

 

I jeszcze ostatnie spojrzenia na niezwykłą panoramę nim w ślicznym domeczku zaśniemy. To jest magiczne miasteczko

 

komentarzy 12

Skomentuj Atrakcyjne wakacje z dzieckiem Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.