Europa,  Malta,  Podróże

PLAŻE WYBRZEŻA MIASTECZKA – RÓŻNE OBLICZA MALTY

Objechać Maltę jest łatwo i trudno zarazem. Pomijam nawet ruch odwrotny do naszego, bo do tego już jesteśmy przyzwyczajeni…ale z jednej strony to niewielka wyspa więc powinno to być szybkie i sprawna, ale z drugiej strony ta wyspa ma bardzo wąziutkie drogi i spore korki. Jednak nie wyobrażam sobie nie wypożyczyć auta na Malcie. Auto to wolność. Możliwość samostanowienia. Dotarcie do różnych zakamarków wyspy staje się dzięki czterem kółkom łatwe, nawet jeśli kierownica jest po niewłaściwej stronie.

Musimy przyznać z radością, że dni, w których eksplorowaliśmy Maltę autem  były wspaniałymi dniami.  Już pierwsza miejscówka nas uwiodła – Marsaxlokk. Wioska rybacka Marsaxlokk to największy port rybacki na Malcie. Tak było już od starożytności, a dziś większą część ryb sprzedawanych na wyspach łowią rybacy wypływając fantastycznymi, malowniczymi łódkami o nazwie luzzu. W ciągu tygodnia przybywający z połowem rybacy zabierają rybę na targ rybny w Marsie. Stamtąd domokrążcy, sprzedawcy ryb, właściciele restauracji i inni zbierają się wczesnym rankiem, aby kupić ryby do redystrybucji. Jednak w niedziele ryby są sprzedawane bezpośrednio konsumentom przez rybaków ze straganów na  targu rybnym Marsaxlokk. I na taki właśnie niedzielny targ trafiliśmy. Oprócz ryb, które tym razem wyłącznie podziwialiśmy, bez zamiarów konsumpcyjnych, jest tam dużo wszelakich pamiątek, często przypominających te made in China.

 

Spacerując wzdłuż portu Marsaxlokk  widzimy miejscowych rybaków oraz floty kolorowych tradycyjnych łodzi maltańskich (Luzzu ), które są nadal używane. Restauracje, bary i kawiarnie stoją wzdłuż nabrzeża, więc zaglądamy do jednej z nich i zajadamy się ostrygami i delektujemy        ( przynajmniej połowa z nas ) wybornym białym winem, doskonale korespondującym ze świeżymi ostrygami. W końcu gdzie jeśli nie tu znajdziemy te najświeższe?

Co można tu zobaczyć będąc przejazdem? Na pewno Kościół Marsaxlokk, który został zbudowany w 1897 roku i jest poświęcony Madonnie z Pompei. We wsi odbywają się trzy coroczne uroczystości religijne: 8 maja, w pierwszą niedzielę sierpnia i pierwszą niedzielę października. Statua Madonny i dziecka została zamówiona w Lecce we Włoszech w 1900 roku. I pomyśleć, ze wkrótce będziemy i w Lecce. Uwielbiamy podróże.

Dzisiaj przed nami trasówka,  Chcemy wykorzystać ten czas w pełni i wyjeżdżając z tej uroczej rybackiej miejscowości kierujemy się do Blue Grotto. Po drodze znowu widzimy paradę. No jak się nie zatrzymać? O tym jak maltańczycy świetują pisałam już we wpisie na temat Valletty.

 

Valletta waleczna –  17 powodów dla których warto tu być, warto wracać –  tutaj możesz przeczytać o stolicy Malty

 

Trudno się w tych świętach rozeznać, ale napewno przyjemnie się obserwuje tych ludzi. Skoro się zatrzymaliśmy, to z chęcią wstąpiliśmy do kościoła. Nie muszę dodawać, że to kolejne architektoniczne cudeńko


Blue Grotto znajduje się na południowym wybrzeżu Malty. Swoją nazwę zawdzięcza  brytyjskiemu żołnierzowi, który pomyślał, że ponieważ obszar ten przypomina Grotta Azzurra na Capri, zasługuje na tę samą nazwę. Miejsce to  jest niezwykle popularne  – przyciąga około 100 000 turystów rocznie,  również  tych przybywających w celach nurkowych . Nie miałam jednak takiego wrażenia. Być może to za sprawą pory roku – początek czerwca i jeszcze dość chłodna woda. Wręcz czułam się momentami tak jakbyśmy  sami  przechadzali się po skalnym nabrzeżu.

Jest tak fajnie, że podczas spacerów przestajemy mieć świadomość upływającego czasu.

Ciekawostka – Blue Grotto możemy zobaczyć w filmie Troy (2004) z Bradem Pittem.

Zdecydowaliśmy się na rejs łódką wzdłuż wybrzeża. Łódka wpływa do niektórych jaskiń i możemy od strony morza podziwiać piękny łuk. Cała wycieczka trwa mniej niż godzinę i kosztuje 8 E od osoby. Polecamy. To naprawdę leniwy, sielski acz bogaty w widoki rejs.

Przyjemny rejs, piękne widoki. Teraz nieco zmieniamy klimat…na taki bardziej bajkowy.


Zabieramy Was do Popeye Village – W tej bajecznie kolorowej wiosce nakręcono w latach osiemdziesiątych film Popeye, którego zagrał przezabawny Robin Williams. Po zrealizowaniu produkcji, Popeye Village z planu filmowego, przemieniła się w barwny i tętniący życiem kawałek maltańskiego przemysłu turystycznego. Położona jest w przepięknej, wąskiej zatoczce zwanej Anchor Bay. Nas zachwycił widok na te wioskę, nie ona sama z jej atrakcjami, ale dlz rodzin z dzieciakami – bajka.

Malta jest takim europejskim Hollywood. Mnóstwo filmów kręcono na tej maleńkiej wyspie.


 

Jak się jeździ na Malcie? Poza tym, że na opak to czasami dość wąsko. Raczej nie zaliczylibyśmy dróg maltańskich do dobrych. Są wąskie, dość kręte, czasami jazda jest na klakson, czyli trąbi każdy by informować : jestem ! Jadę! Uważajcie! A widoki po drodze? No również i one nie zachwyciły…raczej wyludnione okolic, dość wysuszone słońcem. Opisałabym wyspę, jako pustą powierzchnię z perełkami utkanymi w krajobrazie.

I na 100% do tych perełek należą maltańskie palże. Czy w ogóle są plaże na Malcie? To częste pytanie internautów. Tak są. By je odkryć potrzebujecie tylko auta. Zabierzemy Was na trzy, tylko trzy, ale każda z nich bardzo nam się podobała. Niestety podróżnicze ADHA , nie pozwalało nam spędzać na żadnej z nich więcej niż 2 – 3 h…

Pierwsza Plaża – Golden Bay – Ir-Ramla tal-Mixquqa Mellieħa i Wieża Għajn Tuffieħa. Tutaj trochę poleżałam na piaseczku…przyznam się do chwili kompletnego lenistwa. Ale na Malcie takich chwil wiele nie było, więc kontemplowałam bezkarnie. Oczywiście prowokatorem był Wojtek. Zarzucił mi tego lata, że przesadzam. I jak tak dalej pójdzie zażąda rozwodu z powodu zmęczenia na urlopie. Fakt, każdy wakacyjny wyjazd był bardzo intensywny. Ale ja przed ślubem nie obiecywałam relaksu.

Ale wracając do plaż Malty – skoro mój mąż chciał relaksu, to ja dobra żona  wyszukałam kilka pięknych miejsc, doskonale nadających się do tego.

Oto w jednym z nich jesteśmy. Rozkładamy naszą „szmatkę” (niezawodne prześcieradełko pełniące rolę, koca, maty, okrycia, a nawet i poduszki no i oczywiście prześcieradełka, jak nazwa wskazuje i pierwotne przeznaczenie). Szmatka ma wiele zalet: jest lekka, da się zwinąć w minimalne rozmiary, schowam ja wszędzie, schnie na wietrze, nie lepi się do niej piasek…Uwielbiamy ją oboje. Tak więc …rozłożyłam szmatkę i z błoga miną położyłam się na niej, oznajmiając z radością Wojtkowi, że właśnie to jest ten czas, ten moment kiedy czujemy urlop, nic nie robimy…a on na to: wiesz co ? Tam jest jakaś wieża- idę tam z aparatem, bo ja to tak leżeć i nic nie robić nie potrafię. Taaak …i który sędzia dałby mu rozwód gdyby tak uzasadnił pozew?

Poszedł. Wieża okazała się…no cóz…jako taka, ale widoki ze wzgórza to już inna bajka

Druga Plaża – Għajn Tuffieħa Bay. Tutaj najpiękniejszy był widok na nią. Fajna zatoczka. Przesmaczne jedzenie w knajpce. Nawet proste espresso z takim widokiem jest warte czasu, kasy, a wymaga wyłączenia się.

Trzecia Plaża – Ġnejna Bay – najpiękniejsza!!! Macie tutaj dwie opcje : iśc z parkingu na wprost – na kawałek piaszczystej plażyczki, lub udać się na prawo – na skalistą plażę. My wybraliśmy tę druga opcję i to było coś! Widoki rewelacyjne, woda oczywiście zimna ale bardzo nas wzywała. Skałki świetne…i byliśmy niemal sami…raj na ziemi. Najwspanialsze miejsce w tym dniu.

 

Podsumowując

Malta jest tak różnorodna, ma różne oblicza. Posiadanie auta umożliwia swobodne zwiedzanie i zachwycanie się tym co wyspa oferuje. A i jeszcze jedno: kto mówił, że na Malcie nie ma plaż?! Są przeładne.

 

komentarze 24

Skomentuj Aleksandra Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.