TAJ MAHAL – PERŁA W KORONIE – AGRA

W drodze do Agry… Od rana lekki stres – tyle czytałam o opóźnieniach pociągów, o oszustach peronowych…że trochę obaw miałam…Nie wiedziałam do końca jak my to wszystko  poukładamy. Plan był, ale jak to z planami… Bez wariactwa to my nie umiemy! Korekta musiała nastąpić, znowu trzeba było być elastycznym . Nie przewidzi się wszystkiego w podróży, a w tej po Indiach na pewno.

Plan był dość napięty więc poślizg czasowy nie był wskazany. Pociąg był jednak przed czasem . Co nas bardzo ucieszyło. Oczywiście odkrycie tego, który wagon i które miejsca są nasze wcale nie było takie łatwe. Ale już siedzimy i oglądamy Indie zza okna. Jeszcze tylko wspomnę o oszustach dworcowych. Są! Działają! Możemy to potwierdzić. Taktyki mają różne. Nam wmawiali, że nasz pociąg odjeżdża z innego peronu. Sposób na nich jest jeden – nie słuchać, znając numer pociągu sprawdzić na tablicach i spokojnie rozgościć się na peronie.

Pociąg. O pociągach w Indiach można pisać wiele…naprawdę jest o czym. Same w sobie są atrakcją. Podróż nimi może być doskonałą okazją do obserwacji  ludzi i ich zwyczajów, zachowań a i życia, bo życie toczy się przy torach.

W każdej minucie podczas jazdy dociera do nas sprzedawca pociągowy w czerwonej koszulce. Jest ich bardzo wielu. Jeden z kawą i herbatą, inny z zimnymi napojami, kolejny z zabawkami, gazetami, zupami, czipsami, lodami. Obsługa pociągu dostarcza koce, świeże prześcieradła i poduszki. Jest wygodnie. Można siedzieć, leżeć, przemieszczać się…jak komu wygodnie. Miejsca jest dużo. A jechaliśmy tylko klasą 3 A, czyli nie najlepszą.

Życie na torach. Ono naprawdę istnieje. Ludzie po nich chodzą, siedzą na nich…właściwie nie wiadomo po co. Nawet jakąś fiestę widzieliśmy – stoły rozstawione, nakryte obrusami. Gdy wyjechaliśmy z Delhi i okolic, szare smutne budynki ustąpiły miejsca zieleni. Nastał czas krajobrazu idyllicznego. Czyli czas się położyć. Lepiej mi tu niż w Pendolino. Tak było…do 13:30, czyli do godziny o której powinniśmy być u celu, w Agrze. A miało być tak pięknie! Niestety pociąg stawał, stał, powoli ruszał, by znowu się zatrzymać. I tak nasza podróż choć zaczęła się przed czasem wydłużyła się o dobre 2 godziny. Zamiast wysiąść  na dworcu o 13,00 stało się  to dopiero około 15,00.  Można sobie wyobrazić jak to popsuło plany…miał być od razu Taj Mahal…i teraz co?

Na ogół turyści przyjeżdżają pociągiem porannym z Dehli i tylko na jeden dzień. No ale nie my, my zawsze musimy po swojemu i przez moment żałowaliśmy swojej decyzji podyktowanej hedonizmem. Chcieliśmy spokojnie zjeść śniadanie i porozkoszować się widokiem z tarasu, jeszcze raz spojrzeć na Delhi i niespiesznie jechać dalej. Wybraliśmy więc późniejszy pociąg. W końcu mieliśmy czas. Hmm teraz na samej sobie odczułam błedną formę lingwistyczną tytułu szkolenia: „zarządzanie czasem” Nie ma czegoś takiego! Mogłam tylko sobą zarządzić w czasie…Na resztę nie miałam wpływu, a napewno nie na czas i nie na pociąg…

Większość pociągów z Delhi przyjeżdża na dość odległą stację Agra Cantt. Zaraz po wyjściu z peronu należy przygotować się na ciężką przeprawę z kierowcami oferującymi swoje usługi. Dokładnie na przeciw wyjścia ze stacji znajduje się budka pre-paid taxi. Można tam opłacić nie tylko taksówkę, ale też i tuk-tuki. Jest to całkiem wygodne rozwiązanie bo w oknie wywieszony jest czytelny cennik przejazdów. Może i wygodne, ale my i tak po swojemu. Poszliśmy kawałek dalej i za 100Rs bardzo dobrze wyglądający facet, świetnie mówiący po angielsku zawiózł nas do hotelu. Ale…no oczywiście w czasie jazdy próbował z nami pohandlować. Zaproponował bardzo rozsądne zwiedzanie – Fort Agra, Baby Taj Mahal i park z widokiem na Taj Mahal. Biorąc pod uwagę czas….a już nastała 16:00, przystaliśmy na jego propozycję z radością. Za 500 Rs, czyli ok. 25 zł mieliśmy kierowcę i przewodnika. Trzeba przyznać, że wiedzę miał sporą i chętnie się nią dzielił. Elegancki, wykształcony, z klasą, świetnie ubrany, ciut zdystansowany mężczyzna – ale niech to nikogo nie zwiedzie – i tak chciał nas po sklepach poobwozić. Raz, tylko raz i nigdy więcej pozwoliliśmy sobie na to (było to w Kerali). Strata czasu i niepotrzebne emocje, bo i tak nic nie kupisz w takim sklepie z wystrzelonymi cenami w kosmos. Po co nam to? Ja tu chcę być szczęśliwa, zadowolona i chłonąć atmosferę miejsc z radością i spokojem.

Hotel Sanica Palace to doskonały wybór z racji położenia i widoku….no i ceny. Za pokój 2 osobowy płaciliśmy 34 zł. Oczywiście warunki są bardzo proste, ale na tę jedno noc w zamian za widok warto. Hotel jest polecany w różnych przewodnich właśnie z racji tarasu…wyobraźcie sobie śniadanie, czy kolację z takim widokiem. Do samego Taj Mahal idzie się 3 minuty, a wokół mnóstwo knajpek, agencji turystycznych. Miejsce naprawdę warte polecenia.

Widok z tarasu za milion $$$

Skromna recepcja, ale przemiły recepcjonista. Jak zwykle zero problemów i pełny uśmiech.

Pokoje jeszcze skromniejsze …ale za tę cenę ….i z takim widokiem….

Okolica zasługuje na uwagę. Naprawdę. Jest tu wiele knajpek, agencji turystycznych, które zorganizują dla ciebie wszystko od ręki.

Ale komu w drogę….Zaczynamy  wycieczkę po Agrze. Najpierw Fort Agra. Mówiłam jak bardzo podobał się nam Czerwony Fort w Delhi…no więc ten w Agrze podobał się nam jeszcze bardziej. Ta potężna twierdza z czerwonego piaskowca obejmuje w swoich 2,5-kilometrowych murach obronnych imperialne miasto władców Mogołów. Zawiera wiele bajkowych pałaców, takich jak Pałac Jahangir i Khas Mahal, zbudowanych przez Szahdżahana. Sale widowiskowe, takie jak Diwan-i-Khas i dwa bardzo piękne meczety. Najbardziej zróżnicowany fort jaki do tej pory oglądaliśmy. Indie pod względem fortów są zdecydowanie najpiękniejsze. Mieliśmy świeże porównanie z fortami w Omanie. Trudno je porównać…te tutaj są z rozmachem, monumentalne, pięknie zdobione.

A tutaj będę za ….kilkanaście godzin:) Muszę przyznać, że ten fort był dość różnorodny pod względem architektonicznym.

 

Kolejne miejsce to Baby Taj Mahal – zwany dzieckiem Taj Mahal, ale raczej z powodu rozmiarów, bo powstał jako pierwszy i był inspiracją dla Taj Mahal. Ładny, zgrabny, ale dość szybko obejrzeliśmy go i pobiegliśmy do parku  Mehtab Bagh na zachód słońca z widokiem na Taj Mahal.

Baby Taj Mahal

Szybko do parku, który zamykają już o 17:00. Nieco nas to dziwiło, wszak to miejsce spektakularnych zachodów słońca….zatem powinien być czynny…dłużej…ale wkrótce mieliśmy się zdziwić….

Widok na Taj Mahal faktycznie fascynujący !!!

Ale w samym parku zachwyciły mnie kobiety. Nie mogę przestać podziwiać kolorów. U nas trendy…ten kolor do tego…ten z tym nie pasują…a w Indiach nie tylko wszystko łączą ze sobą, ale jakoś przy tych nawet przypadkowych połączeniach wszystko współgra ze sobą. Pięknie!!!

 

Park rzeczywiście w pięknym miejscu z doskonałym widokiem, ale Hindusi chyba nie rozumieją tego, czym jest zachód słońca. Wyganiają wszystkich z parku, gdy jest jeszcze widno. Trochę nas to zaskoczyło, zresztą nie nas jednych. No cóż, pocieszaliśmy się, że w końcu mamy piękny widok z tarasu, więc szybko kazaliśmy się zawieść do hotelu, odmawiając wszelkich wizyt w sklepach. Tak, u nas było zdecydowanie piękniej.

Widok z tarasu hotelowego.

W Agrze bardzo nam się podobało. Byliśmy bardzo zadowoleni, że śpimy w tym mieście, że możemy zjeść pyszną kolację w restauracji o nazwie…no oczywiście Taj Mahal…poszwendać się po uliczkach…

…a po przebudzeniu o 4:30 zrobić wspaniałe zdjęcia z tarasu.  Wystarczyło, że Wojtek otworzył oczy, wziął aparat i statyw. Nawet nie musiał się za bardzo ubierać. Kilka schodów i jest na tarasie, a Taj Mahal przed nim w cudownej odsłonie. A ja? Ja na drugi bok. Gdybyśmy tak jak większość turystów wpadli do miasta porannym pociągiem i odjechali wieczornym, miałabym poczucie straty czegoś wyjątkowego. Wieczornej atmosfery, widoku o wschodzie słońca, spokojnej kontemplacji.

Po zrobieniu zdjęć o wschodzie słońca,  spokojnie idziemy w kierunku Taj Mahal, czyli Mauzoleum z powodu którego właściwie była cała ta wyprawa do Indii, całe to wspaniałe zamieszanie.

Wiedzieliśmy czego się spodziewać, wiedzieliśmy jak budowla wygląda, czytaliśmy, że wiele osób doznało rozczarowania…My nie. Mauzoleum mnie zachwyciło! Jest przepiękne. Z każdej strony. Dostojne i z klasą.

Kilka informacji technicznych dotyczących wejścia do mauzoleum.

  • Obecnie bilet kosztuje 1000 Rs, czyli 50 zł. Można płacić kartą.
  • Po lewej stronie przy bramie zachodniej otrzymuje się wodę butelkowaną, bo swojej nie wniesiecie oraz folię na buty (na samej platformie Taj Mahal chodzi się bez butów)
  • Wejście na teren Taj Mahal jest bardzo restrykcyjny. Ochrona na bramkach jest bardzo skrupulatna. Nie ma szans na wniesienie do środka: papierosów, zapalniczek, zapałek, wszelkich butelek (w tym z wodą i innymi napojami), drobnych przekąsek, ostrych narzędzi, dużych toreb bez względu na ich zawartość, statywów fotograficznych, latarek (nam wyjęli baterię z latarki, ale samej nie zabrali). Wszystko co nie spodoba się ochronie albo ląduje w koszu, albo musimy to odnieść do bezpłatnej przechowalni.
  • Planując zwiedzanie Mauzoleum trzeba pamiętać, że w piątki jest ono zamknięte dla zwiedzających.
  • Jeśli planujemy w tym samym dniu zwiedzanie takich obiektów jak: Fort, Fatehpur Sikri, Grobowiec Akbara, czy Itimad-ud-Daulah, powinniśmy zachować bilet wstępu do Taj Mahal – możemy wówczas liczyć na niewielkie zniżki.
  • Na terenie kompleksu, poza wnętrzem grobowca, można robić zdjęcia.
  • Mauzoleum jest udostępnione dla zwiedzających od wschodu do zachodu słońca.

Kompleks budowlany Taj Mahal składa się z głównej świątyni z wielką kopułą w kształcie cebuli charakterystyczną dla sztuki islamu i olbrzymią bramą, symbolizującą wrota do Raju. Jest ona osadzona na plincie, w której rogach stoją cztery minarety – wieże strażnicze. Uzupełnieniem kompleksu są standardowe elementy tego typu budowli: kanały wodne oraz podzielony na cztery części ogród krajobrazowy. Konstrukcja ogrodu perskiego przed mauzoleum imituje muzułmańskie wyobrażenie raju, które cechuje duże podobieństwo do jego chrześcijańskiego odpowiednika

Poza wspaniałym wyglądem ma  wyjątkową historię powstania. Zleceniodawcą projektu i budowy był Szahdżahan – piąty władca muzułmańskiego imperium w Indiach z dynastii Mogołów. W związku ze śmiercią jego ukochanej żony Mumtaz Mahal przy porodzie 14-stego dziecka, postanowił spełnić jej ostatnią prośbę i w dowód miłości wznieść dla niej piękny i nieporównywalny z niczym innym grobowiec. Zrozpaczony przywódca (który podobno osiwiał z tęsknoty w czasie 1 nocy) spełnił to życzenie bez wahania. Zaangażowano 20 tysięcy robotników i specjalistów z Indii, Azji Centralnej i Europy. Sprowadzono najlepsze i najcenniejsze materiały budowlane z różnych części Indii. Głównym budulcem był biały marmur najwyższej jakości z Makrany (Radżasthan).  Zasięg prac przekroczył oczekiwania i w efekcie kompleks został oddany do użytku dopiero po 22 latach. Krótko po tym Szahdżahan został zdetronizowany przez swojego syna Aurangzeba i osadzony w więzieniu w Forcie. Po śmierci spoczął w Grobowcu obok swojej żony.

Wchodzimy piękną bramą.

i …poddajemy się urokowi

Zwiedzanie mimo wielu turystów było bardzo spokojne. W swoim tempie chodziliśmy i podziwialiśmy Nie było też problemu z robieniem zdjęć. Wyjątkowa kultura i naturalna organizacja zwiedzających.

Po zwiedzeniu Taj Mahal udaliśmy się na pyszne śniadanie do knajpki z widokiem.

Jako, że dzień wcześniej  zarezerwowaliśmy wygodny transport do Jaipur, to  po zabraniu bagaży i wymeldowaniu się zasiedliśmy w taksówce. Czas na  Fatehpur Sikri.

No cóż to chyba jedyne miejsce, którego specjalnie bym nie polecała. Zapewne dla nich to ważne miejsce, w końcu to dawna stolica Mogołów. Ja odniosłam jednak wrażenie totalnego nieładu, śmietniska z mnóstwem kramów, które zupełnie odbierały urok temu miejscu. A szkoda bo jest piękne. Chyba turystyka psuje to ważne sacrum. Pooglądaliśmy, posłuchaliśmy przewodnika i postanowiliśmy jechać dalej. Przed nami Jaipur !

Ale najpierw kilka zdjęć i wskazówka – gdy wysiądziecie na parkingu, otoczą was przewodnicy oferujący swoje usługi. Możecie skorzystać, ale nie dajcie sobie wmówić, że trzeba wynająć transport. Kosztuje dużo, a jest kompletnie zbędny. Polecam spacer.


DELHI – SZALEŃSTWO ZMYSŁÓW
Lipiec 18, 2018

Dodaj komentarz